EXTRANews

Libacje, przemoc, głód. Marysia miała dziewięć lat, gdy zabrano ją z piekła, które zgotowali jej rodzice4 min na czytanie

EXTRA - Libacje, przemoc, głód. Marysia miała dziewięć lat, gdy zabrano ją z piekła, które zgotowali jej rodzice - myregion

Marysia miała dziewięć lat, gdy wraz z dwojgiem młodszego rodzeństwa została objęta opieką zastępczą. Dzieci były świadkami pijaństwa i maltretowania matki przez ojca. Potem matka znikała z domu na całe dnie, a nawet kilka dni, a dziewczynka opiekowała się trzyletnią siostrą i czteroletnim bratem.

– Były zabierane od rodziców dwa, albo trzy razy. Trafiały do domu dziecka, potem wracały do matki, a wszystko powtarzało się od nowa. Libacje, przemoc, głód. W końcu sąd przestał dawać szansę rodzicom, którzy i tak nie wyciągali żadnych wniosków i nie było najmniejszej poprawy, i zapadło postanowienie o definitywnym odebraniu dzieci – wspomina matka zastępcza, która dwa lata temu przyjęła troje rodzeństwa. – Pojechałam z kuratorką sądową do ich domu… – opowiada.

To co wtedy zobaczyła opiekunka zastępcza, na zawsze utkwiło jej w pamięci. Dwa maleńkie pokoiki w mieszkaniu socjalnym zamienione w melinę. – Smród przetrawionego alkoholu mieszał się w powietrzu z dymem papierosowym. Bałagan i bród, a po środku tego troje drobiazgu. Małe, chude, blade – mówi opiekunka. – Marysia miała krótkie ciemne włoski. Widać było, że dawno nie myte, a Franuś tak brudne rączki, że nie wiadomo było jak go chwycić, żeby stamtąd wyprowadzić. Zabrałam je tak, jak stały. Niemal w samej bieliźnie – wspomina kobieta. – Nie płakały. Nie pierwszy raz musiały pójść z obcymi i chyba się nie bały. Pewnie wiedziały, że nic gorszego niż tam, ich nie spotka – dodaje, że dzieci od początku były bardzo ciche, grzeczne i wycofane. – Nie było w nich dziecięcej radości i beztroski. Marysia cały czas troszczy się o maluchy. Na początku uderzyło mnie to, jak ich pilnowała. Oka nie spuszczała. Karmiła, przebierała, zabawiała, a mi przyglądała się nieufnie za każdym razem, gdy się do nich zbliżałam. Zachowywała się jak matka, która chroni swoje dzieci – mówi opiekunka. – Do dziś jest bardzo wyczulana na ich punkcie, gotowa stawić czoła każdemu, kto próbowałby im zagrozić, a ma dopiero 11 lat – podkreśla. 

Opiekunka przyznaje, że nie było łatwo zdobyć zaufania 9-latki. – Była posłuszna, nie buntowała się, ale bardzo strzegła domowych tajemnic. Co nieco wiedziałam od kuratorki i pracowników socjalnych, ale nigdy o nic nie pytałam dziecka – zaznacza. Przyszedł jednak moment, że Marysia sama uchyliła rąbka tajemnicy. – Nie mówiła wprost. Jakby chciała się zwierzyć, ale bala się mojej reakcji. A z tych strzępów i tego, co już wcześniej słyszałam, rysowały się straszne losy tych dzieci. Z jednej z takich zdawkowych rozmów dowiedziałam się, że matka często znikała z domu na kilka dni albo do ich domu przychodzili obcy ludzie i wspólnie z rodzicami pili. Pijany ojciec robił się agresywny i strasznie bił matkę, a ona wtedy znów zostawiała dzieci i uciekała z domu – opowiada Zosia, która jest o rok młodsza. Czasem pomagała jej sąsiadka, która jak wynika z relacji dziewczynki, najprawdopodobniej handlowała nielegalnym alkoholem. Po którejś takiej awanturze, kobieta obudziła dzieci w środku nocy i w piżamach wybiegli z domu. – Przez jakiś czas tułali się po obcych ludziach, nocowali to tu, to tam… Nawet w jakiejś piwnicy… – powtarza, co usłyszała od dziewczynki. 

– Marysia była bardziej odpowiedzialna niż jej matka. Ona zawsze wolała lekkie życie i alkohol, aż w końcu sąd skazał ją na trzy lata więzienia za narażenie dzieci na bezpośrednią utratę zdrowia i życia i uwolnił dzieci z tego koszmaru – mówi opiekunka zastępcza. – Dzieci poznały inny świat. Czysty, cichy i spokojny. Bez nocnych awantur i strachu. Maluchy pamiętają już niewiele albo nic, ale nawet Marysia nigdy nie wspomina rodziców. Na początku, gdy jeszcze walczyli o dzieci, dzwonili i chcieli się z nimi spotkać, dzieci nie chciały. Teraz nawet o nich nie pytają. Wyparły z pamięci złe wspomnienia i stały się zwykłymi, pełnymi życia, wesołymi maluchami. Nie widać po nich tego, co w życiu przeszły. Tylko Marysia, gdy na nie patrzy, ciągle ma w oczach tę matczyną troskę – dodaje.

EI

Tekst powstał w ramach kampanii „Dobry rodzic to szansa”

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA