GRODZISKNews

Leczyli tysiące osób. Zamknęli, bo żaden lekarz nie chciał pracować na wsi3 min na czytanie

GRODZISK - Leczyli tysiące osób. Zamknęli, bo żaden lekarz nie chciał pracować na wsi - myregion

– Liczyliśmy na to, że jeszcze uda się znaleźć lekarza, ale dziś to już wątpliwa sprawa. Chętnych nie ma, a budynek przychodni jest w rękach prywatnych – mówi Józef Bernakiewicz z Jabłonny. Placówka, do której należało kilka tysięcy osób pierwszego lipca została zamknięta.

Powody są dwa – brak rąk do pracy w służbie zdrowia i to, że budynek przychodni jest w rękach prywatnych. Jak przyznaje starosta grodziski Mariusz Zgaiński – jedna z osób, do której mieszkańcy miejscowości zwrócili się o pomoc – winę za to ponosi państwo, które przed laty prywatyzowało służbę zdrowia. – Efektem jest to, co widzimy w Jabłonnie. Budynek nie jest publiczny, a prywatny. Stąd trudno oczekiwać, by którykolwiek samorząd płacił za jego utrzymanie. I ciężko mieć nadzieję, by zapadła decyzja o jego wynajmie bądź budowie nowego, bo nie ma na to pieniędzy – podkreśla starosta. Wskazuje również, że o lekarzy dziś trudno, czego dowodem jest m.in. grodziski szpital, gdzie do tej pory nie uruchomiono oddziału chirurgi, właśnie z powodów kadrowych. I choć nastąpi to we wrześniu, to znalezienie medyka, który przyjmowałby pacjentów w Jabłonnie czy innej wsi, to zadanie graniczące z cudem. Dlatego też radny z Jabłonny Józef Bernakiewicz skupia się dziś na tym, by dzwonić do innych przychodni i pytać, czy mieszkańcy mogą się do nich zapisywać. 

Przypomnijmy, że całe zamieszanie zaczęło się od prozaicznej decyzji właścicielki przychodni w Jabłonnie Izabeli Stożek, która powzięła kroki, by przejść na emeryturę. Już przed trzema laty zaczęła szukać lekarza, ale bez sukcesu. Dlatego, choć formalnie od sześciu lat jest na emeryturze nadal pracowała, aż powiedziała „pass”. – Nadszedł czas na odpoczynek – tłumaczyła nam przed trzema tygodniami wyjaśniając, że gdy przez ponad 30 lat samemu prowadzi się przychodnię, co jest związane również z wypełnianiem stosu dokumentów, to w końcu nadchodzi moment, by zrezygnować. Lekarka zwracała ponadto uwagę, że pracują z nią pielęgniarki, z których jedna ma już 70 lat. Przyznawała ponadto, że zgłaszali się do niej właściciele sieciowych przychodni, rozmowy kończyły się na ogół w martwym punkcie. – Bo nawet oni nie mają wolnych lekarzy, którzy mogliby pracować w Jabłonnie – mówiła Izabela Stożek. I podkreślała, że gdyby jednak ktoś się znalazł, byłaby chętna np. trzy razy w tygodniu przyjmować pacjentów. 

Jak mówi Józef Bernakiewicz, wielu mieszkańców już przepisało się do innych przychodni. – Dlatego nie spodziewam się, że gdyby ponownie uruchomiono naszą to wszyscy by wrócili. Część może tak, ale nie wszyscy – mówi Bernakiewicz. Wyjaśnia, że sam na prośbę ludzi dowiadywał się, czy są miejsca w innych placówkach i były. Przykładem jest Centrum Medyczne w Rakoniewicach, które nadal deklaruje, że chętne osoby przyjmie, co potwierdza nam Adrianna Zys. Tymczasem mieszkańcy Jabłonny mają kolejny powód do obaw. W ich wsi najpierw zlikwidowano pocztę, później oddział banku, a pierwszego lipca wspomnianą przychodnię. – Czy teraz nie zamkną nam apteki? W końcu leczyć będziemy się gdzie indziej, to i tam kupimy leki – mówią. 

ŁR, AS

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w GRODZISK