EXTRA

Księża i ich dzieci. Ten temat zgłębił profesor z naszego regionu. Mamy wyniki jego badań6 min na czytanie

EXTRA - Księża i ich dzieci. Ten temat zgłębił profesor z naszego regionu. Mamy wyniki jego badań - myregion

Co najmniej co siódmy duchowny katolicki jest ojcem, a przynajmniej co drugi nie przestrzega celibatu. To zjawisko równie stare, jak sam Kościół, ale ten nie ujawnia danych dotyczących liczby ojców w sutannach i ich pociech. 

Szczególnie w małych społecznościach trudno jest ukryć fakt, że ksiądz jest na plebanii rzadkim gościem, za to pomieszkuje z jakąś panią lub że samotna parafianka i gorliwa katoliczka zachodzi w ciążę nie wiadomo z kim. Albo że proboszcz regularnie wymyka się wieczorami i składa wizyty w pobliskiej wsi, w sąsiedniej gminie… W pierwszym przypadku wierni podkreślają, że proboszcz jest dyskretny i w głębi duszy mają mu za złe tylko to, że łożą na utrzymanie plebanii, której ten de facto nie potrzebuje. W ostatnim parafianie są zorientowani, bo nocne wyjazdy na tyle ich zaintrygowały, że postanowili jeździć za proboszczem. Przyznają, że łatwo nie było, bo ksiądz ma ciężką nogę i ma w co depnąć. 

Wieś gminna niesie, że gdy jeden z duchownych opuszczał swego czasu ziemię wolsztyńską i udawał się w świat na pożegnalną mszę zaproszeni zostali wszyscy okoliczni włodarze. Pożegnanie nie zakończyło się jednak wcale wraz ze słowami: „Idźcie w pokoju…” lecz przeniosło się na salony, nie do końca plebanii. Tam przy suto zastawionym stole impreza kwitła obficie zakrapiana – bynajmniej nie wodą święconą, a gdy goście się rozchodzili i pozostało życzyć tylko gospodarzowi przyjęcia szczęśliwej podróży i wszelkiej pomyślności, jeden z włodarzy rzucił w przypływie szczerości: „I życzę ci, żeby znieśli celibat, bo aż żal, że tak doskonałe geny się marnują!”… „Nie marnują się, nie marnują!”- odpowiedział równie szczerze ksiądz gospodarz. Dziś robi karierę kościelną w szerokim świecie i pewnie nawet nie pamięta, że takie wspomnienie na odchodne po sobie zostawił. 

Dawno temu był też w okolicy pewien wikary, co jak się okazało serce miał szczere i zamiary uczciwe, bo gdy odkrył, że nie dla niego życie w celibacie, wystąpił ze stanu duchownego i założył rodzinę. Z podniesionym czołem żył pośród tych, którym wcześniej służył, pracował w jednym z miejscowych zakładów, jak na męża i ojca przystało, a mieszkańcy do dziś wspominają go z sympatią i szacunkiem. Takie też są wytyczne dla księży, którzy owocnie ulegli pokusom niewieścich wdzięków, a sprawy nie chcą lub nie da się już zatuszować. A i to na ogół tylko wówczas, gdy sami wystąpią o przeniesienie do stanu świeckiego. Wszak prawo kanoniczne, choć reguluje kwestie spadkowe, to nie zawiera paragrafu adekwatnego do takich przypadków.

Podobno w 1971 r. w Rzymie zbadane zostało przestrzeganie celibatu i wyniki były zatrważające, a dziewięć lat temu, pochodzący z Bucza prof. Józefa Baniak – teolog i socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, przeprowadził badania, które wykazały, że w związki z kobietami angażowało się wówczas prawie 60 proc. księży, a około 10 – 15 proc. z nich, czyli co szósty lub siódmy, miało dzieci. Zdaniem profesora szczególnie młodzi księża prezentowali „inną” hierarchię wartości, w której miejsca na celibat nie było albo było niewiele, a to oznacza, że dziś odsetek ojców w sutannach może być jeszcze wyższy. Profesor podkreślał, że biskupi doskonale wiedzieli, że księża mają partnerki i dzieci, ale na ogół nic z tym nie robili. – Zazwyczaj przenoszą ich do innej parafii, daleko od poprzedniej. I nawet nie dlatego, żeby im utrudniać życie, tylko żeby obraz Kościoła był jasny – profesor tłumaczył także, że księża, którzy chcieli zrzucić sutanny i wziąć odpowiedzialność za rodziny, byli przez swoich biskupów odwodzeni od tego pomysłu. 

Trzy lata temu Artur Nowak, współautor książki „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” o molestowaniu w Kościele stwierdził, że prof. Baniak miał usłyszeć od biskupa, że „nie ma on pretensji, że prowadzi tego typu badania, ale „przegiął” podając do wiadomości publicznej ich wyniki”. Nowak twierdził także, że zastrzegający sobie anonimowość doradca wysokiego hierarchy kościelnego przyznał, że w każdej polskiej diecezji działa nieoficjalny fundusz alimentacyjny, mający finansować potrzeby „małoletnich księżowskich latorośli” lub jak kto woli, zgodnie z nomenklaturą kościelną: „dzieci wyświęconych”. 

Niedawno ukazała się też książka niemieckiego filozofa i teologa, Aloisa Uhla „Dzieci papieży”, w której autor opisuje nie tylko znane historykom od dawna wydarzenia, ale także odkrywa całkiem nowe fakty z życia głów Kościoła oraz ich potomków. Uhl przez wiele lat mieszkał w Rzymie, co pozwoliło mu swobodnie korzystać z bogatych archiwów watykańskich i obserwować z bliska funkcjonowanie instytucji kościelnych. Jest autorem poczytnych, a przy tym znakomicie udokumentowanych książek historycznych, jak właśnie trylogia: „Papieże i kobiety”, „Dzieci papieży” i „Jak umierają papieże”. Autor przypomina m.in. najsławniejsze dzieci biskupów Rzymu, m.in. Lukrecję i Cesare Borgiów oraz Konstancję Farnese – troje z dziewięciorga dzieci papieża Aleksandra VI (Rogrigo Biorgia), z jego licznych i wcale nie ukrywanych związków z wieloma różnymi kobietami. Zawarł w niej również wiele informacji na temat losów ich matek, ale to przecież historia.

U zarania chrześcijaństwa żonaci mężczyźni mogli być wyświęcani, a celibat był dla ochotników. Praktykowało się jednak, że wyświęcani kawalerowie lub owdowiali duchowni już się nie żenili. Celibat w rycie rzymskim pojawił się na zachodzie Europy w VIII w., a w Polsce w XII, ale przecież wspomniany Borgia żył na przełomie XV i XVI w. i jak wielu jemu współczesnych otoczony był wianuszkiem kochanek i konkubin. I nawet w Polce zdarzali się w tym czasie żonaci księża, a jak widać stosunek duchowieństwa do celibatu do dziś jest dość nonszalancki, ale nie bezwstydny. Zgody na jego zniesienie – choć wielu katolików uważa, że byłoby to najlepsze rozwiązanie, nie ma. W ubiegłym roku papież Franciszek rozważał kwestię celibatu i możliwości wyświęcania żonatych mężczyzn, ale w Amazonii. Ostatecznie jednak uznał, że „celibat jest łaską, a nie ograniczeniem” i wszystko zostało po staremu.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA