EXTRANews

Krzyże w miejscach publicznych. Czy powinny wisieć w szkołach i urzędach?5 min na czytanie

EXTRA - Krzyże w miejscach publicznych. Czy powinny wisieć w szkołach i urzędach? - myregion

Jedni uważają, że naruszają zasadę równości, inni dopominają się ich obecności jako symbolu tożsamości. Czy krzyże w miejscach publicznych to dla nas norma i czy są na tyle ważne, by o nie walczyć lub je zwalczać?

Jerzy Fabiś, burmistrz Kargowej, w pierwszej chwili przyznaje, że gdzieś na terenie urzędu jakiś krzyż wisi, ale osobiście nie przywiązuje do tego wagi. – Może w sali posiedzeń? – odpowiada pytaniem na pytanie. – Chyba w sali sesyjnej – mówi też burmistrz Wolsztyna, Wojciech Lis. Zastanowić się musiał także wójt Siedlca Jacek Kolesiński. – W sali sesyjnej na bocznej ścianie jest na pewno, ale nie wiem, czy mam krzyż w gabinecie. Jeśli ktoś kiedyś powiesił, to mam, a jak nie… To ja nie przynosiłem – mówi zaskoczony.

Burmistrz Rakoniewic, Gerard Tomiak, jest pewien, że nie ma krzyża w gabinecie, a w sali sesyjnej miewa czasem „krzyż pański”, ale ten z pewnością nie wisi na ścianie. – Urząd jest urzędem. Lubię Maanam i Lady Pank, ale plakatów w gabinecie też nie mam. Żyjemy w takich czasach, że swoje sprawy przychodzą do nas załatwiać ludzie różnych wyznań i religii, zwłaszcza, że mamy sporo cudzoziemców. W większości są to osoby wyznania prawosławnego, ale są też Muzułmanie. Mamy mieszane małżeństwa i pary – wylicza, dlaczego nie widzi potrzeby epatowania symbolami takiej, czy innej religii. – Nie jest istotne, co kto sobie wiesza na ścianie i czy chodzi na różaniec i do spowiedzi, ale jakim jest człowiekiem i co ma w sercu – podkreśla i dodaje, że chcąc włożyć kij w mrowisko można by zapytać, czy w kościołach są godła i flagi narodowe? Tylko po co? A w szkołach krzyże są z pewnością w niejednej klasie.

Honorata Kozłowska, burmistrz Wielichowa, nie ma w sali sesyjnej, a na sali w domu kultury, gdzie obradują radni krzyża nie ma na pewno. Nie ma też krzyża w gabinecie pani burmistrz, która uważa, że urząd powinien być neutralny. – Każdy pracownik może mieć swoje przekonania, więc żadnych symboli religijnych nie eksponujemy, choć przypuszczam, że 99 procent urzędników to katolicy – mówi. – Osobiście jestem otwarta i nie mam nic przeciwko, żeby komuś, kto chce się pomodlić, udostępnić pomieszczenie. A w dobie pandemii takie dyskusje: wieszać, nie wieszać, ściągać, nie ściągać, są niepotrzebne – mówi w kontekście nagonki na burmistrza Grodziska Wielkopolskiego, którego niedawno zaatakowały Wiosna i Lewica Razem, domagające się, by z urzędu miasta i podległych jednostek zniknęły krzyże. Sęk w tym, że Piotr Hojan w urzędzie krzyży nie ma, za co dostało mu się z drugiej strony – od Konfederacji, która domaga się ich powieszenia, na co Hojan stwierdził, że w domu każdy może wieszać co chce, a w urzędzie to on może zainteresowanym udostępnić zaciszne pomieszczenie na modlitwę i to niezależnie od tego, czy będą tam ustawiać wtedy krzyż, czy rozwijać dywanik. 

Jacek Kolesiński wylicza, że w gabinecie ma godło, flagę narodową i unijną, a przed wejściem do gabinetu herb gminy. Czy któryś z urzędników ma „u siebie” jakiś krzyż nie wie, ale gdyby poczuł potrzebę, to żadnego zakazu nie ma. W szkołach krzyże są. Gmina w to nie ingeruje i pozostawia decyzji dyrektorów i rad pedagogicznych. – Nie mamy problemu ani z krzyżami, ani z antykrzyżowcami – stwierdza z satysfakcją wójt. Podobnie jak Jerzy Fabiś, który nie pamięta, by ktokolwiek się o krzyż upominał, albo sprzeciwiał jego obecności. Nikt też nigdy nie wnioskował, by powiesić inne symbole religijne, ale gdyby… To by to rozważył. – Oczywiście w rozsądnych rozmiarach, nie na pół ściany – podkreśla. Gerard Tomiak nie musi się zastanawiać, co by było gdyby? Nie ma krzyża, nie będzie i innych symboli. Świecko i bez dyskryminacji. – Powiesić zawsze jest łatwiej niż zdjąć – dodaje. 

Burmistrzowi Wolsztyna byłoby trudno pozbyć się symboli religijnych z ratusza. Na szczęście nikt jakoś nie miał tu zakusów, by walczyć o świeckość urzędu. – Niewielki, skromny i nad drzwiami, ale jest – mówi o krzyżu w sali sesyjnej. – Mamy też Matkę Boską w herbie , więc wszelkie dyskusje o wieszaniu lub zdejmowaniu krzyży wydają się mało zasadne. Zresztą krzyż na pewno powiesili poprzedni rajcy, a ja nie widzę powodu, by to zmieniać. W Sejmie także, niezależnie od tego, która opcja polityczna rządzi, wisi krzyż – dodaje Wojciech Lis i podziela to zdanie większość radnych , choć niektórzy, jak Marcin Klessa i Mariusz Przybyła, przyznają otwarcie, że popierają wyraźny rozdział pomiędzy sprawami świeckimi i religijnymi, ale krzyż w sali sesyjnej im nie przeszkadza. – Ale już mieszania wiary i nauki, a tym samym wieszania krzyży w szkołach nie popieram – podkreśla radny Przybyła. Kruszyć kopii jednak nie zamierzam – dodaje i także nawiązuje do herbu miasta. 

W Urzędzie Gminy w Przemęcie wszystkich wchodzących wita duży krzyż noszący nazwę od imienia apostoła i brata św. Piotra, który na takim właśnie został ukrzyżowany głową w dół. Krzyż w kształcie litery X jest atrybutem świętego, patrona Przemętu i znajduje się w witrażu naprzeciwko schodów na piętro urzędu. – Krzyż znajduje się także na głowie jelenia w witrażu przedstawiającym św. Huberta w pałacu w Buczu – mówi wójt Janusz Frąckowiak i podkreśla stulecia nierozerwalnych więzi łączących Przemęt z zakonem cystersów. Ale w gminie nie tylko krzyż św. Andrzeja symbolizuje związek z kościołem. Krzyże wiszą też w sali sesyjnej i gabinecie wójta. – Myślę, że powiesił je jeszcze wójt Jan Knop i nikt nigdy nie pomyślał nawet, by je zdejmować – wyjaśnia Janusz Frąckowiak.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA