NewsNOWY TOMYŚL

Kolejna wieś protestuje. Ludzie nie chcą fermy drobiu, piszą do radnych i burmistrza2 min na czytanie

News - Kolejna wieś protestuje. Ludzie nie chcą fermy drobiu, piszą do radnych i burmistrza - myregion

Mieszkańcy Borui Nowej złożyli do burmistrza Nowego Tomyśla Włodzimierza Hibnera dwa pisma, w których sprzeciwiają się budowie fermy drobiu w ich miejscowśoci. 

Pierwsze spotkania z inwestorem odbywały się już w 2017 roku, kiedy to tłumaczył on, że będzie to hodowla w typie ekologicznym i mówił, że ma podobne kurniki pod Grodziskiem Wlkp. i one również posiadają wszelkie certyfikaty i są pod kontrolą weterynarii. W międzyczasie okazało się, że choć inwestor twierdził, że obłożenie kurników ma wynosić 14 tys. sztuk, to z dokumentów wynika coś zupełnie innego – ptaków ma być znacznie więcej i ta inwestycja jest prawdopodobnie początkiem jeszcze większej infrastruktury która, zdaniem mieszkańców, drastycznie zdewastuje lokalne środowisko naturalne.

– Przeraża nas perspektywa wzmożonego ruchu samochodów dostawczych, przyjeżdżających z dostawami czy po odbiór padliny – zaznacza mieszkanka Borui Nowej. – Już teraz wiemy, że w warunkach realizacji określono, że ma być pięć budynków inwentarskich po 2160 m kw. każdy, na maksymalnie 226 800 sztuk brojlerów lub na 61 560 sztuk indyków.

Mieszkańcy podnoszą także, że teren wsi i okolic jest pozostałością osadnictwa olęderskiego, pozostaje w swej niezmienionej formie od wielu lat i cechuje się bioróżnorodnością. Na co dzień obserwują dziką zwierzynę, wiele gatunków ptaków ma tu swoje ostoje (żurawie, czaple, bociany białe, dzięcioły zielone, gile, czajki, wilgi, kanie rude, kukułki, sójki, dzikie gęsi, dzikie kaczki, myszołowy, jastrzębie, bażanty, jerzyki, trznadle, jaskółki, słowiki), większość z nich jest pod ścisłą ochroną.

Jak tłumaczy Anna Śledzińska-Adamczak, mieszkanka Borui, sama zabudowa obszaru planowanej inwestycji, wraz z utwardzeniem gruntu, może ponadto spowodować obniżenie poziomu wód gruntowych oraz osuszenie terenu, a co za tym idzie przyczyni się do i tak już pogarszającego się stanu miejscowych gleb. Mąż pani Anny od kilku lat prowadzi małe gospodarstwo rolne, które jest w trakcie certyfikacji ekologicznej, a powstanie ogromnej fermy tuczu przemysłowego w tak bliskim sąsiedztwie uniemożliwi stosowanie wszystkich zasad ekologicznego gospodarowania.

– Zebraliśmy 139 podpisów pod protestem- mówi Agnieszka Śliż, mieszkanka Borui. – Złożyliśmy petycję do urzędu gminy i czekamy na odpowiedź rady gminy i burmistrza. W najbliższym czasie planujemy ponowne zebrania z mieszkańcami, oczywiście z zachowaniem procedur sanitarnych – zapowiada Agnieszka Śliż. 

AS

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News