EXTRA

Kobiety na barykadach. Bohaterki, które brały udział w Powstaniu Wielkopolskim4 min na czytanie

EXTRA - Kobiety na barykadach. Bohaterki, które brały udział w Powstaniu Wielkopolskim - myregion

Maria Kurnatowska osobiście przewoziła broń dla powstańców, a pogrzeb tragicznie zmarłej Anny Sewohl zamienił się w patriotyczny manifest. Kobiety pracowały pielęgniarki i łączniczki. Brały udział w Powstaniu Wielkopolskim, które jest związane z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. 

Odzyskiwanie niepodległości przez Polskę po 123 latach było procesem. Władze II Rzeczpospolitej chciały upamiętnić objęcie władzy w Warszawie przez Józefa Piłsudskiego, któremu Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo nad podległym jej Wojskiem Polskim 11 listopada 1918 roku. W naszym regionie najważniejsze wydarzenia miały dopiero nastąpić. Jeszcze przed wybuchem Powstania Wielkopolskiego to właśnie kobiety dbały o przekazywanie polskiej historii i tradycji oraz budziły w kolejnych pokoleniach patriotyczne uczucia. Również w naszym regionie kobiety czynnie włączyły się w walkę o wolność. 

Wyjątkową postacią była Maria Kurnatowska (1869-1925), pochodziła z rodu Mielżyńskich i była żoną Zygmunta Kurnatowskiego. – W domu Kurnatowskich zawsze pielęgnowano miłość i szacunek do ojczyzny – mówi Hubert Rokoszewski, prezes Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego w Wolsztynie. Już w okresie zaboru Maria organizowała kółka włościanek, w Tuchorzy wybudowała szkołę, a do Gościeszyna zapraszała latem ok. 100 maturzystów. Opiekowała się również chorymi. Kiedy wybuchło Powstanie, czynnie włączyła się w pomoc dla walczących. Wysłała do Poznania Edmunda i Marcelego Śmierzchalskich, żeby kupili broń. Podczas rekonstrukcji wydarzeń w setną rocznicę Powstania, razem z księdzem proboszczem z Gościeszyna, pojawiła się na wolsztyńskim rynku. Choć w rzeczywistości takie zdarzenie nie miało miejsca, organizatorom zależało na pokazaniu jej postaci. Faktem jest, że Maria osobiście przewoziła broń z Wolsztyna do Gościeszyna, mimo że Niemcy rozstawili posterunki. Rodzina utrzymywała oddział powstańczy. Dwór Kurnatowskich stał się bazą zaopatrzeniową i transportową. Zorganizowano również szpital, w którym rannych żołnierzy opatrywała właśnie Kurnatowska. Jej rodzina przekazali na rzecz powstańców 50 tys. marek. Po jej śmierci ufundowano tablicę z napisem: „Wzór Matki Polki, Krzewicielka Oświaty Rolniczej, Opiekunka Cierpiących, Wybitna Działaczka Niepodległościowa i Katolicka.”

Swoje życie za wolność oddała 17 – letnia Anna Sewohl (1902-1919). Razem z rodzicami, Weroniką i Augustynem Sewohl, mieszkała w Nowym Jaromierzu. W wyniku zawieszenia broni z dnia 26 marca 1919 roku miejscowość ta znajdowała się po niemieckiej stronie. Do domu Sewholów przyszedł lekarz chcący się dostać na polską stronę. Weronika Sewhol wysłała najstarszą córkę Martę, aby przeprowadziła go i przekazała posterunkowi powstańczemu w Jażyńcu. Po dojściu wraz z lekarzem do wsi, została tam. Ze względu na późną porę postanowiła przenocować i wrócić do domu następnego dnia. Zaniepokojona matka wysłała dwie córki, Annę i 12 – letnią Zofię, w kierunku polskich posterunków, aby zapytały o siostrę. Dziewczyny zabrały ze sobą grabie, aby zakamuflować prawdziwy cel i w razie potrzeby wyjaśnić, że idą suszyć siano. W pobliżu jednej ze śluz na Kanale Obrzańskim (zwanej obecnie w Jarzyńcu Nową Śluzą) doszło do tragedii. Stojący na warcie młody żołnierz oddał kilka strzałów w kierunku dziewczyn i zranił śmiertelnie Annę. W asyście wojska i orkiestry kondukt żałobny odprowadził ją z Jażyńca na cmentarz w Kopanicy. Pogrzeb nabrał charakteru narodowej manifestacji. – Honory jakie oddano Annie były spowodowane faktem, iż rodzina Sewholów wchodziła w skład kopanickiej drużyny powstańczej i przekazywała w okresie walk powstańczych wiele cennych informacji dotyczących działań wojsk niemieckich – wyjaśnia Rokoszewski. Na nagrobku wyryto napis: „Poległa jako ofiara zmartwychwstającej Ojczyzny Polskiej”.

Kobiety pracowały jako sanitariuszki, sekretarki, telefonistki i łączniczki. Ich zasługi są tak samo ważne, jak mężczyzn. Katarzyna Horowska (1887-1977) z Cegielska, kiedy wybuchło powstanie, zgłosiła się 8 stycznia 1919 roku jako pielęgniarka do wolsztyńskiego szpitala. Ze wspomnień dr. Markwitza wynika, że była bardzo pracowita i gorliwie opiekowała się chorymi oraz rannymi. Potem pracowała w szpitalu w Poznaniu. W czasie II wojny światowej przeszła w raz z wojskiem przez Rumunię do Francji, a po jej kapitulacji do Szkocji. Uzyskała stopień podporucznika. W 1946 roku powróciła do Polski. Najpierw pracowała w Poznaniu, a później w Wolsztynie. Również jako pielęgniarka udział w postaniu brała Władysława Kaczmarek (1892-1983). Pracowała na oddziale w szpitalu wojskowym w Wolsztynie pod kierownictwem wspomnianego dr. Markwitza. Została odznaczona Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. – W każdej rodzinie pochodzącej z Wielkopolski na pewno jest przodek, który walczył w Powstaniu Wielkopolskim. Wśród powstańców byli nasi dziadkowie, pradziadkowie i wujkowie. Warto kultywować też pamięć o naszych babciach, prababciach i ciociach – podsumowuje Rokoszewski.

JP

Podziel się informacją ...
  • 11
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    11
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w EXTRA