NewsWOLSZTYN

Kierowcy przebijają opony na krawężnikach. Starosta: Mnie się nie zdarzyło, trzeba jeździć wolniej…2 min na czytanie

News - Kierowcy przebijają opony na krawężnikach. Starosta: Mnie się nie zdarzyło, trzeba jeździć wolniej… - myregion

Z daleka ulica Lipowa w Wolsztynie wygląda jak aleja, której nie powstydziłoby się duże miasto w kraju, a nawet za granicą. Szerokie chodniki, przejścia z wysepkami, nowe lampy. Diabeł tkwi w szczegółach. A w tym wypadku w ostrych krawężnikach. 

– Przed chwilą przyjechał już kolejny klient, który przeciął oponę o krawężnik na Lipowej. Nadaje się tylko do wyrzucenia – mówi mechanik samochodowy, który zadzwonił w tej sprawie do redakcji. Nowa opona to koszt około 500 zł, do tego renowacja felgi, która została zarysowana i wymiana. – Tak nie powinno być. Ten remont to jest jakieś dziadostwo – zaznacza mechanik.

Dotarliśmy do pana Zdzisława, który jechał nowym samochodem i podkreśla, że był ostrożny. – Wyjechałem z ulicy Słowackiego i skręciłem w prawo w Lipową. Jechałem maksymalnie 40 kilometrów na godzinę. Przy przejściu, na wysokości Biedronki, lekko odbiłem kierownicą i natychmiast ściągnęło mnie w stronę krawężnika – opowiada pan Zdzisław. Jego zdaniem możliwe, że droga w tym miejscu jest nieprawidłowo wyprofilowana. – W dodatku znajduje się tutaj bardzo ostry krawężnik, który wystaje kilkanaście centymetrów w głąb jezdni – mówi pan Zdzisław. Podkreśla, że rozważa, czy dochodzić odszkodowania od zarządcy drogi. Zwłaszcza, że przechodząca drogą kobieta poinformowała go, że ktoś już chodził z młotkiem i zbijał krawężniki. 

Pan Zdzisław nie jest pierwszym kierowcą, który uszkodził auto w tym miejscu. – Ostatnio był pan, który opowiadał, że jak zaczął zmieniać oponę, z pobliskiego domu wyszła kobieta i kazała mu się nie przejmować, bo nie jest pierwszy – relacjonuje mechanik. Z kolei jeden z mieszkańców widział, jak kobieta w luksusowym aucie przebiła jednorazowo dwie opony. 

Krawężniki w okolicy nowego przejścia dla pieszych to te same, które były tutaj przed remontem. Wtedy były jednak położone wyżej i nie dało się po nich przejechać. Starosta Jacek Skrobisz uważa, że wina leży po stronie kierowców, którzy jeżdżą za szybko. – Szykany są tutaj po to, żeby uspokoić ruch. Sam mam bardzo szeroki samochód, jeżdżę często tą ulicą, ale nie zdarzyło mi się najechać na krawężnik – mówi starosta. Podkreśla, że wystarczy jechać wolniej. 

JP

Podziel się informacją ...
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News