NewsWOLSZTYN

„Kiedyś była fryzjerką, uczyła fachu innych. A syn? Kaśka bardzo go kochała”2 min na czytanie

News - „Kiedyś była fryzjerką, uczyła fachu innych. A syn? Kaśka bardzo go kochała” - myregion

Tragedia, do której doszło w Wolsztynie, nie miała prawa się zdarzyć. Nie żyje 44-letnia Katarzyna i jej 10-letni syn Cezary. Od kilku miesięcy mieszkali w bloku przy ul. Kusocińskiego. Wynajmowali. Kaśka – jak mówią jej znajomi – nie dawała po sobie znać, że coś jest nie tak. – Z zawodu była fryzjerką, kiedyś miała nawet swój salon, a fachu uczyła innych – wspominają. Przyznają, że w pewnym momencie musiała zmienić pracę. Zatrudniła się w firmie ogrodniczej, później w osiedlowym sklepie. – Zaglądam tam często i od kilku dni jej nie było – mówi jeden z klientów niewielkiego spożywczaka. Kontaktu nie było też z jej 10-letnim synem, a zgłosiła to szkoła, do której chodził. 

– Dostaliśmy z poznańskiego centrum powiadamiania informację i pojechaliśmy na miejsce sprawdzić, dlaczego nikt nie odpowiada na pukanie do drzwi – tłumaczy asp. Waldemar Wielgosz, rzecznik wolsztyńskich strażaków. – Po wyważeniu drzwi, w jednym z pokoi, znaleziono kobietę i dziecko. Strażacy przechodzą szkolenie z udzielania pierwszej pomocy, ale w tym przypadku nie było już sensu podejmować czynności. Było widać, że minęło za dużo czasu – wyjaśnia aspirant. Wstrząśnięci tragedią są sąsiedzi pani Katarzyny. – Jeszcze kilka dni temu mijaliśmy się na klatce schodowej. Wymieniliśmy, jak zwykle, kilka grzecznościowych zdań. Trudno to wszystko pojąć… – mówi nam jeden z lokatorów sąsiedniego mieszkania. Inni przyznają, że 44-latka miała ostatnio problemy finansowe. Zaznaczają jednak, że z synem była bardzo związana, co potwierdzają również znajomi Katarzyny. – Czarek? Bardzo go kochała – podkreślają. 

Z relacji oficera prasowego wolsztyńskiej policji asp. sztab. Wojciecha Adamczyka wynika, że osoba zgłaszająca poinformowała, że od wczoraj nie ma kontaktu z kobietą. – Na miejsce skierowano policjantów wydziału prewencji, którym nikt pomimo wielokrotnego wezwania nie otworzył drzwi – mówi Adamczyk. Dodaje, że u kobiety nigdy nie było żadnych interwencji, nie miała również założonej Niebieskiej Karty. – Wstępne ustalenia wskazują na samobójstwo, ale żeby wyjaśnić przyczynę śmierci, konieczna jest sekcja zwłok – tłumaczy rzecznik. Śledczy będą ustalać, czy doszło do samobójstwa rozszerzonego i czy nie przyczyniła się do tego osoba trzecia. Czym jest samobójstwo rozszerzone? To sytuacja, kiedy ktoś dokonuje morderstwa z powodu współczucia, chęci oszczędzenia cierpień najbliższym, a potem sam targa się na swoje życie. 

Katarzyna miała konto na Facebooku, ale niedawno je usunęła. Jak przyznają jej znajomi, ostatnie wpisy były pesymistyczne. – Wiele osób ma czasem gorsze dni. Trudno było się spodziewać, że po kilku dwuznacznych postach zdecyduje się na tak drastyczny krok … – mówią koleżanki 44-latki. 

RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News