NewsREGION

Jedzenie tylko na wynos. Przedsiębiorcy rozważają likwidację lokali2 min na czytanie

News - Jedzenie tylko na wynos. Przedsiębiorcy rozważają likwidację lokali - myregion

Lokale gastronomiczne znów mogą serwować tylko dania na wynos. Nie każdy ma w swojej ofercie dowóz, ale do każdego, który zdecyduje się wprowadzić taką ofertę, będzie można przyjść po odbiór. Klient musi być jednak bardzo przywiązany do lokalu, żeby chciało mu się chodzić – mówią na podstawie doświadczeń pracownicy wolsztyńskich restauracji.

– Po dwóch miesiącach wiosennego lockdownu uratował nas sezon letni i przetrwaliśmy, ale jesień i zima zawsze są w gastronomii trudne. Nie wiemy czy się utrzymamy – przyznają. – Jeśli wszyscy zachowamy pracę, to na pewno stracimy przynajmniej część wypłaty, a rachunki dostaniemy takie same. Najwięcej stracą kelnerzy i barmani, dla których w zasadzie nie będzie pracy. Mniej zagrożone, ale tylko teoretycznie, są posady kucharzy – mówią pracownicy.

– Ledwo przetrzymaliśmy wiosnę, a latem mimo starań nie udało się odrobić strat – przyznaje pracownik jednej z restauracji w Wolsztynie, która najprawdopodobniej do końca roku zniknie z mapy miasta. – Są ludzie i ludzie – mówi mężczyzna. – Jedni właściciele kamienic zwolnili najemców z czynszu za okres, w którym wszystko stało i nie było przychodów, a inni nie. A czynsze są tu bardzo wysokie – podkreśla. Summa summarum, utrzymanie lokalu przestało się opłacać. Nie tylko tego.

Likwidację jednego ze swoich lokali rozważa też inny przedsiębiorca. Klientów już teraz jest za mało, by utrzymywać dwa punkty i dwie załogi, a do przygotowywania posiłków wyłącznie na dowóz wystarczy jedna kuchnia. – Żeby przetrwać, trzeba bez sentymentów ciąć koszty – mówią przedsiębiorcy. 

Pani Danuta z lokalu w centrum miasta przyznaje, że wiosna w tym roku była trudna, ale letni sezon restauracja zakończyła na plusie. – Stałych klientów, którzy przychodzą do nas na posiłki było mniej niż w poprzednich latach. Myśle, że może 60, 70 procent tych, którzy zawsze do nas wracają. Mniej było też chyba turystów. Ale jesteśmy małą firmą, nie dzierżawimy pomieszczeń, więc łatwiej nam było to wszystko przetrwać. Czy i tym razem się uda? Nie wiem. Wszystko zależy od klientów – mówi. Ci zaś najchętniej odwiedzają lokale wiosną i latem. – Klienci kupujący regularnie posiłki na wynos pozostali z nami przez cały ten czas, ale ich także jest więcej wiosną i latem. Druga połowa roku zawsze jest pod tym względem słabsza – dodaje. 

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News