NewsREGION

Idę po skierowanie i muszę płacić. Kogo na to stać? 68-latka o tym, jak dziś leczą2 min na czytanie

News - Idę po skierowanie i muszę płacić. Kogo na to stać? 68-latka o tym, jak dziś leczą - myregion

Pani Halina (68 l.) choruje na serce. Jest po zawale i stale przyjmuje kilka leków, ale ostatnio źle się po nich czuje. Powinna pójść do kardiologa, ale wizyta ma być prywatna, bo na fundusz za długo trzeba czekać. Sęk w tym, że lekarz chce widzieć jej aktualne wyniki, a ona nie ma skierowania. – Zadzwoniłam do przychodni z prośbą, żeby lekarz rodzinny wypisał mi skierowanie, ale pielęgniarka powiedziała, że jak specjalista chce wyniki, to sam powinien wystawić skierowanie. A specjaliści „zrobili sobie z POZ-ów dojne krowy” – opowiada. – Pójdę prywatnie tylko po skierowanie i zapłacę za wizytę. Za wyniki na skierowanie z prywatnego gabinetu też zapłacę, a potem kolejna wizyta u lekarza… A co dalej, to się zobaczy? Kogo na to stać? Bo na pewno nie mnie – mówi kobieta.

– Z przykrością muszę stwierdzić, że z formalnego punktu widzenia pielęgniarka ma rację – mówi Marta Żbikowska – Cieśla, rzeczniczka prasowa wielkopolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. – Gdyby pacjentka miała na wypisie ze szpitala informację, że wizyta u kardiologa jest pilna, to zostałaby przyjęta na NFZ jeszcze w grudniu. Jeśli takiej adnotacji nie ma to najbliższe wolne terminy na Poznańskiej w Wolsztynie są w styczniu. Trzecie wyjście jest takie, żeby pacjentka, jeśli oczywiście jest ustabilizowana, podjęła leczenie kardiologiczne u swojego lekarza rodzinnego, który otrzyma z tego tytułu dodatkowe środki na prowadzenie pacjenta – wylicza.

Jak wyjaśnia rzeczniczka NFZ, o wykonaniu badań diagnostycznych decyduje lekarz i każdy specjalista – jeśli widzi taką potrzebę, powinien wypisać swojemu pacjentowi stosowne skierowanie nie oczekując, że zrobi to lekarz POZ na własny koszt. Rozumie jednak, że dla pacjenta wiąże się to z wyższymi kosztami, ale jak mówi – jeśli ktoś zdecydował się na prywatne leczenie, to musi też liczyć się z jego kosztami.

– Lekarze POZ-ów często pomagają swoim pacjentom i zgadzają się na wypisanie zlecenia na badanie wiedząc, że potem nie będą tego pacjenta leczyć, więc kolokwialnie mówiąc – nic z tego nie mają. Z formalnego punktu widzenia nie powinni tego robić, ale dobrze wiemy, że to częsta praktyka – wyjaśnia Marta Żbikowska – Cieśla.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News