NewsNOWY TOMYŚL

Halina Przybylska z Cichej Góry świętowała 90 urodziny4 min na czytanie

News - Halina Przybylska z Cichej Góry świętowała 90 urodziny - myregion

Pani Halina w trudnych powojennych czasach wychowała sześcioro dzieci. Doczekała się dziewięciorga wnucząt i dziesięciorga prawnucząt. Duże piętno na jej losie odcisnęła druga wojna światowa. Obecnie mieszka pod lasem w Cichej Górze i jest tu jedną z najstarszych mieszkanek.

Dom rodzinny pani Haliny stał w Chrustowie (gm. Grodzisk Wielkopolski). Mieszkali tam jej dziadkowie – Wiktoria i Franciszek Wawroccy, a potem rodzice Julianna i Antoni Pazgrat. Pani Halina była jednym z sześciorga ich dzieci. Urodziła się 19 maja 1931 roku. Od najmłodszych lat pomagała w pracach w gospodarstwie rolnym.

1 września 1939 r. miała pójść do drugiej klasy szkoły podstawowej, ale wszystko pokrzyżował wybuch wojny. Mieszkańcy Chrustowa zapakowali swój dobytek na furmanki i postanowili uciekać przed Niemcami. Wsie pustoszały, a drogi były co raz bardziej zatłoczone. Ojciec pani Haliny szybko doszedł do wniosku, że droga w nieznane, zwłaszcza z małymi dziećmi, nie ma sensu. Chrustowo znajdowało się daleko od głównego szlaku i bezpieczniejsi byli w domu. Zaczął się trudny czas okupacji. Mama pani Haliny mówiła po niemiecku, bo jeszcze w czasie zaborów chodziła do niemieckiej szkoły. Mała Halina musiała pójść do szkoły w Kobylnikach, gdzie nauczycielka nie znała ani jednego słowa po polsku. Za najdrobniejsze przewinienie można było ponieść surową karę. Dlatego pani Halina uczyła się szkolnych czytanek w języku niemieckim na pamięć, a wiele z nich pamiętała jeszcze jako dorosła kobieta.

Z lat okupacji najbardziej zapamiętała strach przed wysiedleniem. Niemcy przychodzili w nocy, wyrywając rodziny ze snu. Dlatego dla dzieci były przygotowane plecaki. W pierwszej kolejności wysiedlano Polaków z większych gospodarstw i prawdopodobnie dlatego pani Halina uniknęła wywózki. Okupanci wprowadzili obowiązek pracy, który dotyczył dzieci od 14 roku życia. Trafiały najczęściej na służbę do niemieckich rodzin. Taki los spotkał dwie siostry pani Haliny – Lucię i Marysię. Oprócz ciężkiej pracy, często ponad siły, szczególnie źle wspominały rozłąkę z rodziną.

Po wojnie rodzina pani Haliny przeprowadziła się na ziemie odzyskane do Międzyrzecza. Zajęli duży dom na obrzeżach miasta, żeby ojciec pani Haliny mógł dalej uprawiać ziemię. Życie powoli wracało do normy, a ona znowu mogła pójść do polskiej szkoły. Miała już 14 lat, więc nadrabiała zaległości i zaliczała dwie klasy w jednym roku. Po kolejnych sześciu latach rodzina wróciła do Chrustowa, co pani Halina przyjęła z żalem, bo po latach w mieście ona i jej siostry nie chciały wracać na wieś. Ale podupadającą gospodarkę w Chrustowie trzeba było odbudować, więc rodzina zatrzymała się tymczasowo w Bukowcu (gm. Nowy Tomyśl).

Podczas prób chóru kościelnego pani Halina poznała swojego przyszłego męża – Józefa Przybylskiego. Zamieszkali razem w Bukowcu. Tam przyszła na świat czwórka ich dzieci. W 1961 r. „wywędrowali” do Cichej Góry (gm. Nowy Tomyśl) i zamieszkali w gospodarstwie poolęderskim. Drewniana chata pochodzi z XIX wieku. W niej urodziło się jeszcze dwoje dzieci. Rodzinie nie było łatwo zwłaszcza, gdy pan Józef zachorował na gruźlicę, a pani Halina musiała z renty utrzymać sześcioro dzieci. Przez pierwszych dziesięć, do 1971 r., w domu nie było prądu, wodę czerpało się ze studni, a prało się na tarce. Potem największą rozrywką było oglądanie telewizji u jedynego sąsiada, który miał odbiornik i do którego schodzili się wszyscy mieszkańcy.

Przybylscy gospodarowali na ok. 5 ha. Uprawiali na sprzedaż m. in. ogórki i fasolę. Udało im się kupić konia i wóz, co świadczyło wtedy o pewnej zamożności. Potem przyszedł kryzys, kartki i znów żyło się trudniej, ale dzieci zaczęły dorastać i usamodzielniać się. Żadne z nich nie wyjechało zbyt daleko od rodziców. Mieszkają w okolicy Nowego Tomyśla i Wolsztyna, a w rodzinnym domu został syn, który prowadzi dziś gospodarstwo rolne ukierunkowane na produkcję mleczną. Wczoraj (19.05.) w dniu urodzin do Cichej Góry zjechały się dzieci, wnuki i prawnuki, żeby życzyć pani Halince 200 lat!

wnuczka JP 🙂

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News