NewsNOWY TOMYŚL

Fundacja protestuje i nie chce fermy drobiu. Mieszkańcy: My nie mamy nic przeciwko!3 min na czytanie

News - Fundacja protestuje i nie chce fermy drobiu. Mieszkańcy: My nie mamy nic przeciwko! - myregion

Fundacja hOlendry z Nowej Róży (gm. Nowy Tomyśl), która promuje kulturę niderlandzką, nie chce, by na wsi, gdzie ma siedzibę, powstała ferma drobiu. Przedstawiciele organizacji podkreślają w swoim apelu opublikowanym na Facebooku, że inwestor celowo nazywa planowaną inwestycję „budową siedliska w gospodarstwie rolnym”, by „uśpić społeczeństwo”. Informują, że ma powstać budynek mieszkalny jednorodzinny i sześć budynków inwentarskich wraz z infrastrukturą towarzyszącą. 

– Po zapoznaniu się z dokumentacją okaże się, co kryje się za brakiem informacji o planowanym profilu fermy i jego projektowanej obsadzie oraz wpływie fermy na środowisko. Najbardziej prawdopodobne jest, że w jednym budynku inwentarskim znajdzie się od 20 do 40 tys. sztuk drobiu – podnoszą przedstawiciele Fundacji. Dodają, że daje to liczbę od 120 do 240 tys. sztuk kurcząt bojlerów w cyklach powtarzających się co najmniej 6 razy w roku. A razem to nawet 1,5 mln kurcząt rocznie. – Potencjalnie 3,5 tys. ton żywca, który trzeba nakarmić, dowieźć paszę, wywieźć żywiec i obornik – zaznaczają członkowie organizacji. Zwracają uwagę, że budynki inwentarskie wymagają intensywnej, głośnej wentylacji, produkują mnóstwo pyłu i zanieczyszczają powietrze. 

– Już raz mieszkańcy czynnie zaprotestowali przeciw budowie w pobliżu składowiska odpadów i udało się, bo składowisko tu nie powstało. Teraz też ważne jest, abyśmy wspólnie przekonali inwestora, że ta lokalizacja przyniesie mieszkańcom, zwłaszcza Bukowca, Sątop, Nowej Róży i Dąbrowy nie tylko ogromne straty, ale i zmieni charakter okolicy na przemysłowy – zaznacza fundacja. Zachęca także, by mieszkańcy oprotestowali inwestycję i powstrzymali „bezwzględne działania inwestorów, którzy dla własnych zysków nie biorą pod uwagę interesu mieszkańców”. – Mamy nadzieje, że pan burmistrz Włodzimierz Hibner rozumie nasz protest i uchroni nas przed zagrożeniem – zaznaczają przedstawiciele organizacji. 

Okazuje się jednak, że mieszkańcy Nowej Róży protestować nie zamierzają. Jak mówi nam sołtys wsi Henryk Jędrzejczak, z inwestorem odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli członkowie rady sołeckiej. – Zostaliśmy poinformowani, że cała „inwestycja” jest na etapie złożenia wniosku o warunki zabudowy. A to dopiero pierwszy z wielu kroków do tego, by cokolwiek wybudować – mówi Henryk Jędrzejczak. Zaznacza, że nawet, gdyby do budowy doszło, to większość mieszkańców nie ma nic przeciwko. – Jeden z członków rady sołeckiej mieszka tuż obok pana, który ma w planach budowę i on też nie protestuje – tłumaczy sołtys.

Jędrzejczak wyjaśnia również, że z informacji pozyskanych od inwestora wynika, że cała inwestycja miałaby być rozłożona na wiele lat, a obecne technologie pozwalają na wyeliminowanie uciążliwości. – Tak jest choćby w pobliżu Chrośnicy (gm. Zbąszyń), gdzie jest ferma drobiu i nie śmierdzi – wyjaśnia Henryk Jędrzejczak. Dodaje, że jako sołtys reprezentuje mieszkańców i stanie za większością, nie za mniejszością. Bo w zdecydowanej mniejszości są ci, którzy protestują. 

Kilkukrotnie próbowaliśmy skontaktować się z fundacją, która wystosowała apel. Bezskutecznie. Obydwa telefony milczą. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News