NewsREGION

Dziś święto Straży Miejskiej, choć u nas nikt nie świętuje. A strażnicy mają powody do obaw3 min na czytanie

News - Dziś święto Straży Miejskiej, choć u nas nikt nie świętuje. A strażnicy mają powody do obaw - myregion
cof

Dziś (29.08.) w Polsce obchodzone jest święto Straży Miejskiej. Zostało ustanowione  rocznicę uchwalenia ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. określającej zasady działania straży gminnej.

W naszym regionie uroczystości z tej okazji nie ma. I o ile strażnicy w Wolsztynie mają względny spokój, to w Nowym Tomyślu od kilku miesięcy toczą się dyskusje, czy w ogóle są potrzebni. W ocenie burmistrza Włodzimierza Hibnera – nie, bo nie wypełniają swojej roli, a w ocenie komendanta policji, jak i szefa komendy wojewódzkiej – tak, bo ujawniają i reagują na wykroczenia. 

Policjanci wspólnie ze strażnikami dokonują zabezpieczenia imprez o różnym charakterze. Straż miejska ujawnia i reaguje na wykroczenie m.in. przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji lub wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu osób i mienia – czytamy w opinii, o którą do komendanta wojewódzkiej wystąpił burmistrz Włodzimierz Hibner. Był do tego zobligowany, bo zamiar likwidacji musi być poprzedzony wydaniem opinii przez szefa wspomnianej komendy wojewódzkiej. I dziś wiadomo, że ta opinia jest negatywna. 

Komendant Wojewódzki Policji wskazuje, że strażnicy mieli realny wpływ na przeciwdziałanie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 poprzez kontrolę przestrzegania nakazów i zakazów przez mieszkańców, a także sprawdzanie, czy stosują się do obowiązkowej kwarantanny. – Dlatego podzielam stanowisko Komendanta Powiatowego Policji w Nowym Tomyślu i negatywnie oceniam propozycję rozwiązania straży miejskiej – pisze komendant wojewódzki, który odnosi się też do kwestii monitoringu. 

Zaznacza, że nie ma możliwości prawnych, by policja stała się jego administratorem i ponosiła koszty jego utrzymania. Wskazuje jednak, że powinna mieć do niego dostęp, niezależnie od tego, czy straż miejska będzie istnieć czy nie.

Co na to szef nowotomyskich strażników Arkadiusz Wieczorek? Oficjalnie wypowiadać się nie chce, ale już wcześniej, m.in. w programie #porozmawiajMY konsekwentnie bronił formacji, którą reprezentuje. – Straż miejska często staje się kartą przetargową przed wyborami, kiedy wraca temat jej likwidacji – mówił 5 marca we wspomnianym programie komendant Arkadiusz Wieczorek. 

– Chcielibyśmy, aby ludzie dostrzegali, że straż miejska to nie formacja, która tylko daje mandaty czy upomina. Bo my m.in. prowadzimy profilaktykę, zajęcia w szkołach i jesteśmy praktycznie po kilkanaście godzin w pracy. A jeżeli trzeba iść do pracy w niedzielę, to idziemy. Jeżeli trzeba zabezpieczać imprezy, to zabezpieczamy. Jesteśmy na każde zawołanie – mówił komendant. Podkreślał też, że strażnicy zajmują się rzeczami bardzo przyziemnymi, ale ważnymi. – Parkowanie na chodniku, zastawianie wyjazdów, porzucone wraki samochodów. A wreszcie ekologia, czyli spalanie śmieci czy kontrole jakości opału bądź kontrole za pomocą drona tego, czym się pali. – No i monitoring, czyli zapobieganie przestępstwom i innym zachowaniom niezgodnym z prawem – wskazywał Arkadiusz Wieczorek. 

W ocenie komendanta posiadanie straży miejskiej jest miarą zamożności danego samorządu i troską jego władz o komfort życia mieszkańców. Dlatego, jeżeli od niego by to zależało, to strażnicy zarabiali by więcej. Ale niemal pewne jest, że w Nowym Tomyślu nie mają na to większych szans. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News