NewsWOLSZTYN

Dziesiątki mieszkańców protestują przeciwko fotowoltaice2 min na czytanie

News - Dziesiątki mieszkańców protestują przeciwko fotowoltaice - myregion

Mieszkańcy Bucza po raz kolejny protestowali wczoraj (22.12.) przeciwko budowie farmy fotowoltaicznej w centrum wsi. W miejscu, gdzie stanąć ma dwuhektarowa instalacja, zebrało się tym razem ok. 60 osób. Pojawił się też transparent. Buczanie domagają się zablokowania przez gminę budowy farmy na gruncie należącym do osoby prywatnej. Mieszkaniec wsi wydzierżawił poznańskiej spółce pole położone pomiędzy ulicami Kościelną i Kasztanową, nieopodal zabytkowego drewnianego kościoła i cmentarza.

Z protestującymi spotkały się urzędniczki z wydziału rolnictwa, ochrony środowiska, nieruchomości i planowania przestrzennego oraz urbanista gminny – Sławomir Świtajło. Miała być wizja lokalna, a zrobił się wiec przeciwników. – Liczyliśmy na obecność wójta, którego wybraliśmy, a przynajmniej zastępcy – mówi Jacek Sadowski. – Atmosfera była bardzo napięta. Oczekujemy, że władze gminy dokładniej przyjrzą się tej sprawie. Zgodnie z przepisami fotowoltaika o powierzchni 0,5 ha to już zabudowa przemysłowa – podkreśla.

Mieszkańcy oczekują, że Janusz Frąckowiak zażąda od inwestora przynajmniej raportu środowiskowego. Liczą się jednak z tym, że przygotowany na zlecenie i za pieniądze inwestora dokument będzie korzystny dla poznańskiej spółki. – Zapytaliśmy pana urbanistę czy chciałby mieszkać przy takiej farmie. Pokręcił tylko przecząco głową – mówi Sadowski i dodaje, że Świtajło nie chciał nawet pojechać na Kasztanową na posesję Jarosława Klechy, by na własne oczy zobaczyć teren przyszłej inwestycji z perspektywy drugiego zbocza górki, na której stanąć ma instalacja. – Zażądaliśmy, by podpisał nam dokument, w którym odmawia tej czynności. Pojechał natychmiast – opowiada mieszkaniec Bucza.

Buczanie są zbulwersowani postawą sołtysa wsi – Bartosza Frydryszaka. – Urzędniczki zarzucały nam, że nie mieliśmy zastrzeżeń, gdy wisiały obwieszczenia o planowanej inwestycji. Ale one przecież nie wisiały, a odpowiedzialny za to był sołtys. Teraz też się nie pojawił – tłumaczy Sadowski. – Jeśli my, jako mieszkańcy nie mamy nic do powiedzenia, to to całe spotkanie jest bez sensu, ale nie poddamy się. Będziemy walczyć tak, jak mieszkańcy Żodynia przeciwko świniarni – podkreśla. Na razie są jednak dobrej myśli. Liczą, że wójt rozumie i uwzględni ich argumenty.

– Na spotkanie z protestującymi mieszkańcami skierowani zostali merytoryczni urzędnicy prowadzący tę sprawę. Pojawienie się wójta mogłoby zaognić sytuację – wyjaśnia zastępca wójta gminy Przemęt, Waldemar Kalitka. – Nieobecność sołtysa pozostawię bez komentarza, a z przykrością stwierdzam, że na miejscu zabrakło przedstawiciela firmy, która dzierżawi teren oraz właściciela gruntu – dodaje, że dotychczasowa procedura przebiegła zgodnie z przepisami, a przyszłe działania urzędu zależą w głównej mierze od formalnego wniosku, jaki złożą w tej sprawie mieszkańcy.

EI

Podziel się informacją ...
  • 29
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    29
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News