GRODZISKNews

Dwuletni Wojtuś potrzebuje pomocy. Rodzice: Sami nie damy rady uratować naszego synka…1 min na czytanie

GRODZISK - Dwuletni Wojtuś potrzebuje pomocy. Rodzice: Sami nie damy rady uratować naszego synka… - myregion

W pierwszych dniach września Wojtuś źle się poczuł. Początkowo miał niewielki katarek i stan podgorączkowy. Następnie doszły wymioty, najpierw sporadyczne, a następnie nasiliły się. Rodzice pojechali z chłopcem do szpitala w Wolsztynie, gdzie początkowo mówiono o wirusówce jelitowej, jednak w badaniu USG stwierdzono problemy z jelitami i konieczność zabiegu operacyjnego.

Wojtusia przetransportowano do szpitala w Zielonej Górze, gdzie powtórzono badanie i okazało się, że z jelita wróciły do normy, wymioty nadal nie ustępowały, dlatego przekazano go na oddział pediatryczny i przeprowadzono tomografię komputerową, która ujawniła ogromne zmiany w główce synka. Konieczny był kolejny transport, tym razem lotniczy do Bydgoszczy, gdzie po otrzymaniu wyników badań histopatologicznych wreszcie rodzice dowiedzieli się, z czym walczą.

Nowotwór złośliwy prawego płata skroniowego, czyli guz mózgu. W główce naszego synka tyka potwornie niebezpieczna bomba i musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby jak najszybciej ją rozbroić. Niestety, pomocy trzeba szukać za granicą (Wiedeń, Bonn lub Heidelberg), gdyż tamtejsi specjaliści dysponują o wiele bardziej nowoczesnym sprzętem i metodami walki z tak trudnym przeciwnikiem.


– Nie wiemy, ile nas to będzie kosztować, ale jedno jest pewne… Sami nie damy rady uratować naszego synka. Dlatego prosimy, bądźcie z nami. Dajcie nam nadzieję, że Wojtusia można ocalić… Tylko to się teraz dla nas liczy! – piszą rodzice. Aby pomóc, kliknij TUTAJ.

RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w GRODZISK