FOTONewsWOLSZTYN

„Dawali w kocioł ile wlezie, a po piwo jeździli koparką”. Mieszkańcy pomstują na firmę, która zeszła z budowy3 min na czytanie

FOTO - „Dawali w kocioł ile wlezie, a po piwo jeździli koparką”. Mieszkańcy pomstują na firmę, która zeszła z budowy - myregion

Niedokończone ścieżki, źle wykonane wjazdy, bałagan i … cisza. Tak wygląda ulica Lipowa od strony cmentarza, której remont ma się zakończyć w tym roku. Mieszkańcy są zbulwersowani i nie zostawiają na robotnikach suchej nitki. – Jak jeszcze „pracowali”, to od rana było słychać tylko dźwięk otwieranych puszek. Dawali w kocioł ile wlezie, a po piwo do sklepu koparką jeździli. Po południu byli już tak nagrzani, że ich żony prowadziły ulicą – mówią ludzie z Lipowej. I palcami wytykają niedociągnięcia i spapraną robotę, za którą powiat i gmina płacą grube miliony. 

– Proszę zobaczyć – mówi nam pan Piotr wskazując na wjazd, który robotnicy zrobili przed jego domem. – Jest znacznie węższy niż brama wjazdowa, a przecież wystarczyło położyć o jeden krawężnik mniej – mówi. Zauważa, że część krawężników jest za wysoka, nie wspominając już o tym, że niektóre są krzywe. – Jak jechałem na urlop usłyszałem, że wjazd będzie skończony zanim wrócę. Kiedy wróciłem, nie mogłem wjechać na posesję, bo był jeden wielki dół – opowiada. Nie rozumie też, dlaczego wycięto drzewo z prawej strony, a zostawiono z lewej. – Przecież lampę można było postawić kawałek dalej, a nie haratać wszystko jak leci – pomstuje. – Firma wygrywa przetargi, a potem bierze najtańszych wykonawców. W efekcie jest tak, że robotnicy pracują za grosze i mają to gdzieś. Piją od rana i niczym się nie przejmują – mówi zbulwersowany. 

Co na to starostwo? Wicestarosta Mariusz Silski mówi nam, że o uwagach mieszkańców wie. – Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że inwestycja prowadzona jest zgodnie z dokumentacją techniczną – podkreśla Silski. Wyjaśnia, że część mieszkańców złożyła wniosek o poszerzenie wjazdów, ale jest na to potrzebna zgoda wojewody i o taką powiat wystąpi. Wicestarosta zaznacza, że prace jeszcze się nie skończyły. – Mam świadomość, że uwag jest sporo, ale kiedy zmieniał się zarząd powiatu, projekt był właściwie gotowy i niewiele mogliśmy w nim zmienić, poza drobnymi aspektami, jak choćby kolorystyka chodników, która wcześniej była chaotyczna – mówi Mariusz Silski zapewniając, że uwagi mieszkańców zostaną rozpatrzone, ale wszystkim dogodzić się nie da. 

Tymczasem firma z Kościana ma coraz mniej czasu, bo remont ulicy ma się zakończyć z końcem listopada. Pochłonie blisko 7 mln zł, ale jeżeli nie wszystko pójdzie tak, jak powinno, wykonawca będzie musiał liczyć się z karami. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w FOTO