Wakacje nad wodą

Czy karta pływacka to przeżytek z czasów PRL-u? Gdzie, kiedy, jak i po co ją zdobyć?3 min na czytanie

Wakacje nad wodą - Czy karta pływacka to przeżytek z czasów PRL-u? Gdzie, kiedy, jak i po co ją zdobyć? - myregion

Fakt, że w PRL-u karta pływacka była nieodzowna, by wypożyczyć jakikolwiek sprzęt pływający i to bez względu na wiek. Mając ją można było popływać łodzią wiosłową, kajakiem czy rowerem wodnym, a także małą żaglówką o powierzchni żagla do 10 m kw. pieszczotliwie nazywaną „łupinką”. Karty zostały zniesione w prawie powszechnym 1 lipca 1997 r., bo ktoś uznał, że jeśli taki dokument nie istnieje w żadnym innym kraju Unii Europejskiej, to i u nas nie jest potrzebny. Podobny los spotkał kartę rowerową… Czy słusznie?

– Osobiście ubolewam nad faktem, iż karta pływacka nie jest obowiązkowa podczas wypożyczania sprzętu. Byłoby to jedno z kryteriów, które w części zmniejszyłoby liczbę utonięć, które niestety nie należą w Polsce do rzadkości – mówi ratownik Dawid Kmiecik. – Tylko w ubiegłym roku w naszym kraju utonęło blisko 500 osób. Czy to mało, czy dużo? Niech każdy sam sobie odpowie, ile warte jest ludzkie życie? – dodaje. Dziś przepisy nie wymagają posiadania karty pływackiej przez pełnoletnią osobę, która wypożycza jednostkę pływającą i zabiera na pokład pasażerów. – Czy to rozsądne w sytuacji, gdy większość osób deklarujących umiejętność pływania ledwo utrzymuje się na wodzie, za to znacznie przecenia swoje możliwości? – pyta ratownik. 

Jakie są zatem zalety posiadania karty pływackiej? – Najważniejsze jest to, że jest to poświadczenie rzeczywistych umiejętności pływackich zdającego, a nie jego wyobrażeń o tych umiejętnościach. Na wodzie, gdy kajak się wywróci, albo dziecko wypadnie z łodzi – nim ktoś zauważy i wezwie pomoc, to często życie lub śmierć. Dla osób niepełnoletnich karta nadal jest ważnym dokumentem, bez którego niemożliwe jest wypożyczenie sprzętu. Dokument jest dla wypożyczalni sygnałem, że posiadacz karty wie, jak zachować się nad wodą i na wodzie, będzie ostrożny i zachowa się odpowiedzialnie, a w razie wypadku ma znacznie większe szanse poradzić sobie do czasu przybycia ratowników lub, jeśli akwen nie jest zbyt duży, dopłynąć do brzegu – podkreśla Dawid Kmiecik.

– Karta, jak każdy zdany egzamin i każde osiągnięcie, z pewnością daje młodym ludziom satysfakcję. Jest jednak czymś więcej, bo choć trudno w przypadku żywiołu, jakim jest woda, mówić o gwarancji bezpieczeństwa nawet w przypadku wytrawnych pływaków, to jednak posiadacz karty na pewno dobrze opanował sztukę pływania – wyjaśnia ratownik. Egzamin na kartę pływacką można zdać w dowolnym momencie roku, ale gdy lato w pełni, nie ma na co czekać. Ratownicy zapraszają na wolsztyńską pływalnię wszystkich chętnych, którzy czują się na siłach podjąć wyzwanie i zdobyć dokument, który ważny będzie bezterminowo, przez całe życie. 

Wymagania to: wykonanie skoku do wody z wysokości 0,7 m, ze słupka, stopnia startowego lub pomostu, przepłynięcie jakimkolwiek stylem pływackim dystansu 200 m w wodzie stojącej w basenie lub jeziorze oraz 5 m pod powierzchnią wody. Oplata za wydanie karty w całym kraju wynosi 25 zł.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne