NewsNOWY TOMYŚL

Cukiernik oskarża ślusarza o oszustwo. – To pomówienia i hejt – komentuje oskarżany przedsiębiorca3 min na czytanie

News - Cukiernik oskarża ślusarza o oszustwo. – To pomówienia i hejt – komentuje oskarżany przedsiębiorca - myregion

Pan Krzysztof, który jest cukiernikiem opublikował w internecie ogłoszenie, w którym nazywa wymienionego z nazwiska przedsiębiorcę z Cichej Góry oszustem i prosi o kontakt inne osoby, które czują się przez niego pokrzywdzone. W tym, jak postanowił „załatwić” sprawę z firmą, która miała wykonać dla niego stajenne boksy, nie widzi niczego niewłaściwego. – Mój prawnik zgłosił sprawę do prokuratury – mówi pan Krzysztof, ale nie potrafi powiedzieć, do której prokuratury wpłynęło zawiadomienie, ani podać daty jego złożenia lub sygnatury, pod jaką zarejestrowana została ta sprawa. 

Sprawa dotyczyć ma zamówienia trzech boksów dla koni, których – jak przyznaje zleceniobiorca, nie udało się wykonać w terminie. – To prawda, że różnych powodów, m.in. opóźnień w dostawach surowców i problemów kadrowych, nie udało nam się zrealizować tego zamówienia na czas, ale osobiście pojechałem do zamawiającego, by przedstawić mu sytuację i poprosić o dodatkowy tydzień na dokończenie pracy. Ponieważ na czas realizacji zamówienia konie musiały zostać wyprowadzone ze stajni, zaproponowałem, że pokryję koszty hotelu dla zwierząt – wyjaśnia pan Maciej. – Ale pan Krzysztof się nie zgodził. Wykrzyczał mi, że on sobie nie wyobraża, żeby nie dążył przygotować tortu weselnego na czas i zerwał umowę. Zaraz potem pojawiły się w internecie szkalujące mnie wpisy – dodaje. 

– Zapłaciłem 7 tys. 800 zł zaliczki na poczet zamówienia, co jest połową sumy, jaką miałem zapłacić za boksy. Prawnik poradził mi, żebym znalazł ze dwie, trzy inne osoby, które zostały w taki sam sposób pokrzywdzone i wtedy zamieściłem to ogłoszenie. Nie spodziewałem się takiego odzewu. Odebrałem dziesiątki telefonów i maili. Zgłosiły się do mnie osoby z całej Polski, wobec których ta sama firma także nie wywiązała się z umów. Niektórzy wpłacili zaliczki w wysokości 20 – 30 tys. zł. Zgłosiła się także kobieta, która wygrała z tą firmą sprawę w sądzie, ale komornik nie może odzyskać pieniędzy – wylicza pan Krzysztof, a pan Maciej podkreśla, że widział tylko komentarze pod postami pana Krzysztofa i większości tych nazwisk nie zna i nie miał takich zleceń.

– Wykonaliśmy w tym sezonie, od czerwca do września, ponad 100 projektów w Polsce i za granicą. W około 10 przypadkach nie wyrobiliśmy się w terminie i nie dziwię się, że ci ludzie są niezadowoleni – przyznaje tymczasem pan Maciej. – W przypadku jednego z zamówień z centralnej Polski okazało się, że z różnych powodów wycofali się zamawiający, których zamówienia miały pojechać jednym transportem, a wtedy koszty dowozu były dla poszczególnych klientów o wiele niższe. Zostało jedno zamówienie i gnanie z nim samochodu nie miało sensu, więc wysłaliśmy wszystko kurierem. Klientka była oburzona, że koszty są wyższe niż pierwotnie zakładaliśmy. Też się nie dziwię, ale takie są dziś realia na rynku – podkreśla.

– Panu Krzysztofowi zwrócimy całą sumę zaliczki, bo zlecenia ostatecznie nie wykonaliśmy, ale oczekuję, że szkalujące mnie wpisy znikną z internetu. Przykro mi, że tak się to kończy, ale trudno. Taka była jego decyzja. Ale na oczernianie mnie i mojej firmy nie mogę się godzić. Zastanawiam się jeszcze co zrobić z tymi oszczerstwami i hejtem – mówi przedsiębiorca.

EI

Podziel się informacją ...
  • 11
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    11
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News