NewsNOWY TOMYŚL

Cud narodzin. Feliks, Bruno i Marta mają już trzy miesiące4 min na czytanie

News - Cud narodzin. Feliks, Bruno i Marta mają już trzy miesiące - myregion

Pierwszy urodził się Feliks, minutę później na świat przyszedł Bruno, a potem Marta. Ich mama przyznaje, że przez pierwsze tygodnie miała wrażenie, że w ogóle nie śpi. Teraz jest już lepiej, a maluchy rosną jak na drożdżach.

Mama trojaczków – Joanna Przybylska przed urodzeniem dzieci pracowała w zbąszyńskim ratuszu. Gdy zaszła w ciążę początkowo lekarze twierdzili, że na świat przyjdą bliźniaki. Nie było to dla niej zaskoczenie. – W rodzinie w każdym pokoleniu pojawia się para bliźniąt dwujajowych. Po cichu miałam nawet nadzieję na bliźnięta – mówi zbąszynianka. Podczas badań prenatalnych wyszło na jaw, że za jednym z dzieci schowany jest mniejszy osesek. – Nigdy nie zapomnę głosu lekarza, który informował mnie, że z pierwszym serduszkiem wszystko jest dobrze, drugie serduszko też w porządku i trzecie serduszko również wygląda dobrze. Śmiałam się kilka minut zanim to do mnie dotarło – opowiada pani Joanna.

Od momentu, kiedy było już pewne, że na świat przyjdą trojaczki, lekarze określali ciążę jako wysokiego ryzyka. W takiej sytuacji jest większe zagrożenie, że wystąpią powikłania podczas samej ciąży i porodu. – Musiałam brać leki na podtrzymanie ciąży, mnóstwo witamin i żelaza, tak aby starczyło mikroelementów dla wszystkich dzieci. Szybko zaczęłam polegiwać w dzień, bo szybko się męczyłam – wspomina mama trojaczków. Poród odbył się w szpitalu na Polnej w Poznaniu. Dzieci urodziły się w 34 tygodniu ciąży. – Dokładnie 22 lipca, w urodziny mojej babci Marty. Oczywiście było to cesarskie cięcie – wyjaśnia mama maluchów. Pierwszy o godz. 9.22 urodził się Feliks. Ważył 2 tys. 180 gram i miał 47 cm długości. Potem poszło błyskawicznie. O godz. 9.23 na świat przyszedł Bruno, który był mniejszy – 1 tys. 680 gram i 45 centymetrów. W tej samej minucie urodziła się Marta, tylko niewiele mniejsza od najstarszego brata – ważyła 2 tys. 160 gram i miała 49 centymetrów długości. Wszystkie dzieci były w dobrej kondycji i zaraz po urodzeniu dostały 10 punktów w skali Apgar, czyli skali używanej do określenia stanu noworodka zaraz po porodzie. Po krótkim przywitaniu z mamą trafiły na oddział neonatologii. Dopiero po porodzie lekarze powiedzieli pani Joannie, że mieli dla dzieci przygotowane miejsca na intensywnej terapii. – Na szczęście maluchy nie musiały z nich korzystać – mówi mama trojaczków.

Czwartego dnia po porodzie Feliks i Marta opuścili neonatologię, a po trzech kolejnych dniach mogli z mamą wyjść do domu. – Niestety Bruno był hipertrofikiem i nie mógł ssać. Dziecko musi mieć co najmniej dwa kilogramy, żeby mogło opuścić neonatologię. Dopiero po miesiącu Bruno dołączył do rodzeństwa w domu – mówi pani Joanna. Trojaczki były wcześniakami, dlatego trzeba na nie szczególnie uważać. Pierwszy spacer dzieci odbyły po dwóch tygodniach w domu. Pani Joanna przyznaje, że przez pierwsze tygodnie miała wrażenie, że w ogóle nie spała. Dzieci potrzebowały karmienia co trzy godziny, a każde trwało około półtorej godziny. – Brakowało czasu na wszystko. Teraz jest już lepiej, a dzieci rosną jak na drożdżach – śmieje się świeżo upieczona mama. Podczas spacerów z maluchami mama spotyka się z życzliwym zainteresowaniem mieszkańców miasta, którzy mają pierwszy raz do czynienia z trojaczkami.

JP

Foto: Archiwum rodzinne.

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News