REGION

Co posłowie z naszego regionu sądzą o wyborach? “Przeprowadzenie ich korespondencyjnie to dobry pomysł”3 min na czytanie

REGION - Co posłowie z naszego regionu sądzą o wyborach? “Przeprowadzenie ich korespondencyjnie to dobry pomysł” - myregion

Posłowie z naszego regionu, zarówno ci z partii rządzącej, jak i z opozycji, nie mają wątpliwości, że wybory korespondencyjne to … dobre rozwiązanie. Ale diabeł tkwi w szczegółach i to one są kością niezgody pomiędzy jednym obozem, a drugim. 

Jakub Rutnicki z Koalicji Obywatelskiej jednym tchem mówi, co myśli o próbie przeprowadzenia wyborów w czasie pandemii. – To skandal i farsa – zaznacza na wstępie. Dalej zwraca uwagę, że nie jest przeciwnikiem organizowania wyborów korespondencyjnie, ale czasu na to, w jego ocenie, jest za mało. – Rozmawiałem niedawno z burmistrzami Lwówka i Zbąszynia i zapytałem ich, czy wiedzą, jak mają zorganizować wybory. Nie wiedzą, bo żadnej podstawy prawnej do dziś nie ma – mówi parlamentarzysta. I faktycznie, w samorządach do tej pory nie ma wytycznych, pieniądze na organizacje są zamrożone i nie ma ludzi do tego, żeby liczyć głosy. Zdaniem Rutnickiego, nawet jeżeli uchwalona zostanie ustawa dotycząca wyborów, Poczcie Polskiej nie starczy czasu na ich sprawną organizację. Może też dlatego, jak donoszą ogólnopolskie media, karty wyborcze już są drukowane, a miał o tym zdecydować wicepremier Jacek Sasin. To bulwersuje naszego reprezentanta Koalicji. – Pan minister bez żadnej ustawy drukuje karty, nie wiadomo gdzie to robi i nie wiadomo, gdzie je przechowuje. Nie wiadomo nawet, jak mają być ludziom dostarczone – mówi Jakub Rutnicki. Podkreśla, że od tego jest Państwowa Komisja Wyborcza, a jej były szef Wojciech Hermeliński, który nominację odbierał od ś.p. Lecha Kaczyńskiego, już grzmi, że nie będą to wybory, a plebiscyt. – I ma rację, bo z tego co wiem, karty mają być dostarczane jako druki bezadresowe, a wiemy przecież, jak wygląda wiele skrzynek poczty, gdzie wrzucane są listy. Nie są odpowiednio zabezpieczone – zaznacza poseł kwitując, że takie wybory to bezprawie, a sposób, w jaki PiS próbuje utrzymać się u władzy, woła to o pomstę do nieba. 

Marcin Porzucek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, zwraca tymczasem uwagę, że gdyby to PiS zgłosiło jako pierwsze pomysł przesunięcia wyborów, to opozycja pierwsza zaczęłaby głośno bronić konstytucyjnego terminu – Wtedy podniosłoby się larum, że chcemy utrzymać władzę bez wyborczego mandatu – mówi Porzucek. Przyznaje, że sam podpisał się pod projektem zmiany konstytucji, aby przedłużyć kadencję Andrzeja Dudy o dwa lata pod warunkiem, że nie mógłby on ponownie kandydować. – Pomysł odrzuciła opozycja. Przed nami wyzwania medyczne i ekonomiczne. Chaos polityczny wywołany brakiem wyboru prezydenta to wielkie utrudnienie w walce ze skutkami epidemii – mówi parlamentarzysta. Jego zdaniem to opozycja wprowadza chaos, a kolejnym przykładem jest wydłużające się procedowanie ustawy dotyczącej wyborów w Senacie. – Zwlekają do ostatniej chwili, a później będą mówić, że jest mało czasu. Wolałbym, aby Poczta Polska miała go więcej, ale nie jest to nasza wina, że ustawa nadal nie wróciła do Sejmu – wyjaśnia Porzucek. Żałuje, że nie ma jedności wśród polityków tak, jak miało to miejsce na początku epidemii, gdzie wszyscy potrafili się zjednoczyć w obliczu kryzysu. A stan wyjątkowy? – Jego wprowadzenie po kilku dniach także byłoby krytykowane, stąd się na to nie zdecydowaliśmy – mówi poseł dodając, że obecna sytuacja wcale nie jest, jak mówią niektórzy, na rękę partii rządzącej. – Oczywiście lepiej byłoby, aby wybory odbyły się normalnych okolicznościach. Wtedy wygralibyśmy i sprawa byłaby rozstrzygnięta – zaznacza Porzucek, który w dobrym świetle stawia też konkurentów. – Prowadzą aktywną kampanię w Internecie. Jak na swoje możliwości mają niezłe notowania. No… może oprócz Małgorzaty Kidawy – Błońskiej – przekonuje.

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w REGION