NewsWOLSZTYN

Były w bombkach, butelkach i naturalnych rozmiarów. Czym tym razem zaskoczą szopkarze?2 min na czytanie

News - Były w bombkach, butelkach i naturalnych rozmiarów. Czym tym razem zaskoczą szopkarze? - myregion

Dziś (18.12.) minął termin zgłaszania prac na Rodzinny Konkurs Szopek Bożonarodzeniowych organizowany co roku przez Wolsztyński Dom Kultury. – Na tę chwile zainteresowanie wydaje się być nieco mniejsze niż przed rokiem, ale z doświadczenia wiem, że wielu uczestników pojawia się zawsze na ostatnią chwilę – mówi Beata Krajewska, organizatorka konkursu.

Konkurs odbywa się nieprzerwanie od 32 lat. – To był pierwszy konkurs, który zorganizowałam tuż po rozpoczęciu pracy w Wolsztyńskim Domu Kultury – wspomina. – Uczestników było wówczas ponad 100. W ubiegłym roku swoje prace zaprezentowało ok. 40 wykonawców. W międzyczasie modyfikowana była sama formuła konkursu, który był już organizowany dla uczniów szkół podstawowych, potem pojawiły się w nim kategorie szkół średnich i dorosłych, a teraz jest rodzinny, bo przecież i tak zawsze rodzice mili jakiś swój wkład w powstanie szopek. Zwłaszcza tatusiowie i szczególnie w prace stolarskie – podkreśla Beata Krajewska i dodaje, że wykonanie bożonarodzeniowej szopki wymaga kreatywności, cierpliwości i czasu.

– Widziałam w życiu tyle szopek, że zawsze powtarzam, że mnie już nic nie zdziwi. Nie można przecież wymyślić już nic nowego i to niemożliwe, żeby mnie coś jeszcze zaskoczyło. A jednak co roku jestem zadziwiona jakimiś pomysłami – śmieje się organizatorka konkursu. – Szkło, papier, masa solna, modelina… Zawsze coś nowego, modowego, się pojawia – wyjaśnia. Największa szopka prezentowana w historii wolsztyńskiego konkursu, autorstwa Wiesława Matysika, miała rozmiary naturalne. Najmniejsze zostały wykonane m.in. przez modelarzy z Kębłowa i mieściły się w bombce lub butelce.

– Niektóre szopki były tak duże lub ciężkie, że w czasach gdy prezentowane były m.in. na rynku, trudno je było przestawić, zaprezentować jurorom, albo wnieść do nawy kościoła. Czasem i czterech chłopa miało problem, żeby je dźwignąć – śmieje się Beata Krajewska. Organizatorzy musieli ograniczyć tę gigantomanię i wprowadzić do regulaminu zapisy o maksymalnych wymiarach i wadze dzieł wolsztyńskich szopkarzy. Jak mówi organizatorka, w długiej historii konkursu uczestniczyło w nim wielu wykonawców, niektórzy nawet kilkukrotnie. – Prócz mnie nie ma jednak nikogo, kto wytrwałby te 32 lata. Na ogół zainteresowanie nim kończy się wraz z dorastaniem dzieci. A potem wracają do nas dzieci tamtych dzieci sprzed lat – dodaje. Już niebawem poznamy finalistów tegorocznego konkursu.

EI

Fot. WDK, Finaliści konkursu 2019.

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News