NewsREGION

Bójki na noże i poodgryzane uszy, a gdy potrzebna jest pomoc – strażacy nie przejadą3 min na czytanie

News - Bójki na noże i poodgryzane uszy, a gdy potrzebna jest pomoc – strażacy nie przejadą - myregion

Pracownicy ośrodka Oaza zostali wywołano do tablicy , bo szwagier tragicznie zmarłego Marcina z Nowego Tomyśla powtórzył za świadkami, że “na polu campingowym przy Oazie była bójka, a potem przeraźliwy krzyk i plusk, po którym zrobiło się zupełnie cicho”. – To wystraszyło naszych gości, więc chcielibyśmy zaznaczyć wyraźnie, że to nie wydarzyło się u nas, na naszym polu. Kilkaset metrów dalej jest drugie i też ludzie mówią o nim, że jest przy Oazie – wyjaśniają i zwracają uwagę, że okolica od dawna potrzebuje gospodarza, zainteresowania i porządku.

Nad jeziorem są dwa ośrodki wypoczynkowe i choć położone są jeden obok drugiego, to każdy w innej gminie. Są tu także pola namiotowe, campingi i wypożyczalnia sprzętu, a gmina Rakoniewice postawiła nawet przebieralnie na plaży – dzikiej, bo ratownika tu nie ma. Są za to setki dorosłych i dzieci, którzy korzystają z uroków tego miejsca i czystej wody w bezdopływowym akwenie – takim, jak Jezioro Dominickie w Boszkowie.

– To piękne miejsce i wielki atut gminy Rakoniewice. Nie rozumiemy, dlaczego nikomu nie zależy, by o to zadać i żeby było tu bezpiecznie. Wystarczy popatrzeć na rejestracje i widać, że ludzie przyjeżdżają tu z powiatu wolsztyńskiego, grodziskiego, nowotomyskiego, z Zielonej Góry, Poznania, Głogowa, a nawet ze Zbąszynia, który ma przecież swoje jezioro – podkreślają pracownicy Oazy. – Przyjeżdżają przez cały tydzień, ale weekendy jest tu prawdziwe oblężenie i wszyscy kąpią się na własną odpowiedzialność.

Największym problemem są jednak weekendy. Na ośrodku Wrzos (gm. Siedlec) co tydzień organizowane są dyskoteki i zjeżdża się młodzież z całej okolicy. Tak było także w ostatni weekend, po którym w jeziorze znalezione zostało ciało 31-letniego Marcina z Nowego Tomyśla. – Na ośrodku Wrzos, jak co tydzień, była dyskoteka i jak co tydzień dochodziło do bójek na drodze i na plaży – przyznają.

– Dwa tygodnie temu pobili się jacyś Ukraińcy. W ruch poszły noże, ale na szczęście chyba nic się wtedy nikomu nie stało – dodają i wspominają inne zdarzenie, gdy podczas bójki jeden chłopak odgryzł ucho drugiemu. – To było ok. 3 nad ranem. Wpadł tu do nas cały zakrwawiony, więc założyliśmy mu opatrunek i wezwaliśmy pogotowie. Czekaliśmy do 6.30 – opowiadają, że próbowali zwrócić uwagę służb na to, co się tu dzieje, ale reakcja była pozorowania. – Przyjechali w tygodniu, gdy ludzi jest mniej i stwierdzili, że wszystko jest w porządku – wspominają.

– Były komendant posterunku w Rakoniewicach, który często przyjeżdża tu na ryby, kazał nam pisać oficjalne skargi na zakłócanie porządku i parkowanie w niedozwolonych miejscach – mówią. – Do jednej tragedii już doszło. Czy muszą być kolejne? Ile osób musi zginąć, by ktoś się tym wszystkim zainteresował? – pytają.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News