NewsWOLSZTYN

Bita kablem, wyzywana. W przypływie złości matka rzuciła jej w twarz telefonem2 min na czytanie

News - Bita kablem, wyzywana. W przypływie złości matka rzuciła jej w twarz telefonem - myregion

36-letnia kosmetyczka oskarżona o znęcanie się nad małoletnią córką. Miała ją bić po głowie, szarpać, a nawet uderzać kablem i rzucać w twarz telefonem komórkowym. Obrywało się też matce kobiety. 

Do zdarzeń dochodziło od kwietnia do listopada 2020 w jednej z miejscowości w powiecie wolsztyńskim. Nie wykluczone, że kobieta podczas aktów agresji była naćpana. Policja znalazła u niej amfetaminę, a biegły psycholog orzekł, że jest uzależniona. Choć nie stwierdził, żeby nie wiedziała co robi, kiedy katowała córkę i ubliżała matce. Mimo tego, że proces 36-latki ruszył, z pamięci dziecka nie wymaże się tego, co mu zgotowała. Bo bicie kablem czy rzucanie w twarz telefonem komórkowym to ledwie namiastka dramatu. 

Kobieta od 18 roku miała kontakt z amfetaminą. Wpadała w ciągi, traciła kontrolę, miała objawy odstawienia. Trafiała na leczenie. Wobec córki nie miała litości. Jednego dnia goniła ją nawet po ulicy, by dopaść, wciągnąć do domu i pobić kablem. Jak mówiła dziewczynka, bolało mimo tego, że skuliła się w kłębek. Wspominała, że był to pierwszy raz, kiedy mama pobiła ją kablem i przyznawała, że panicznie bała się lekcji online. Bo nigdy nie wiedziała, czy w tym czasie nie wybuchnie awantura. Zdarzało się bowiem, że matka włączała na cały regulator telewizor, trzaskała komputerem, krzyczała. A po wszystkim, jakby nigdy nic, potrafiła wziąć syna (z drugiego związku) do MacDonald’a. Na porządku dziennym były też przezwiska i mówienie, że córka nic dla niej nie znaczy, że jest nikim. 

W październiku polała się krew. Matka najpierw uderzyła dziewczynkę ręką w twarz, później cisnęła w nią telefonem komórkowym. W efekcie nastolatce wyszedł krwiak pod okiem. Obrywała też matka kobiety, której 36-latka nie szczędziła wulgaryzmów. Piątego listopada do mieszkania weszła policja. U 36-latki znaleziono amfetaminę, kobietę zatrzymano, a prokuratura wszczęła śledztwo. W maju postawiono zarzuty. Prokurator podtrzymał też nakaz opuszczenia lokalu i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Przebywającej na odwyku 36-latce grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News