NewsWOLSZTYN

Bezrobocie wyższe o 50 proc. Ludzie sami zwalniali się z pracy2 min na czytanie

News - Bezrobocie wyższe o 50 proc. Ludzie sami zwalniali się z pracy - myregion

W grudniu 2020 r. bezrobocie było o 50 proc. wyższe niż w analogicznym czasie 2019. Dane statystyczne PUP wskazują jednak, że dotychczas pandemia nie wywołała w powiecie wolsztyńskim załamania się rynku pracy, zwolnień grupowych ani masowego bezrobocia w żadnej branży. Świadczy o tym fakt, że nie odnotowano widocznego zwiększenia liczby zarejestrowanych w konkretnych grupach zawodowych. Jedno się nie zmienia od lat – najwięcej bezrobotnych to osoby zatrudnione wcześniej w handlu.

Średnia miesięczna liczba rejestrujących się w wolsztyńskim urzędzie pracy w ubiegłym roku to ok. 90 osób. Wyjątkiem były miesiące letnie, gdy dostępne były prace sezonowe. Rekordowy był natomiast wrzesień z liczbą 147 nowych zarejestrowanych. W samym grudniu przybyło 94 nowych bezrobotnych, ale 65 innych osób podjęło w tym czasie pracę. – To 80 proc. wszystkich bezrobotnych, którzy wyrejestrowani zostali w tym miesiącu z systemu. Rzeczywisty wzrost liczby bezrobotnych w powiecie w grudniu wyniósł więc 21 osób.

– W ubiegłym roku zaskakujący był odsetek rejestrujących się, którzy sami zwolnili się z pracy – mówi dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Wolsztynie, Sylwia Tomiak – Rozynek. Stąd też, mimo wzrostu bezrobocia, procentowo niższy odsetek osób uprawnionych do zasiłków. – Na koniec 2019 r. mieliśmy zarejestrowanych 458 bezrobotnych, a w roku ubiegłym 694, ale trzeba pamiętać o tym, że w rejestrach panuje ciągły ruch. Jedni się rejestrują, inni wyrejestrowują, bo albo znaleźli pracę, albo zostali „wypisani”, bo nie stawiali się w wyznaczonych terminach – podkreśla dyrektor Tomiak – Rozynek. – W sumie, w ciągu roku przez urząd przewija się ok. 1 tys. 600 osób, z których tylko 21 proc. w roku 2019 i 18 proc. w roku 2020 miało prawo do zasiłków – dodaje.

– To, co obserwowaliśmy także od początku pandemii do końca ubiegłego roku, to napływ osób, które wcześniej nie pracowały. Przynajmniej tak wynika z ich dokumentów, bo osobiście podejrzewam, że są to osoby, które w rzeczywistości pracowały zagranicą, ale tego nie wykazywały, a w obliczu zagrożenia albo tę pracę utraciły, albo z niej zrezygnowały i wróciły do kraju – mówi Sylwia Tomiak – Rozynek.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News