NewsREGION

Baseny są bezpieczne, ale znów zamknięte. – Dostaliśmy obuchem – mówi dyrektor MOSiR-u, Paweł Gmerek3 min na czytanie

News - Baseny są bezpieczne, ale znów zamknięte. – Dostaliśmy obuchem – mówi dyrektor MOSiR-u, Paweł Gmerek - myregion

Od soboty (17.10.) basen i siłownia MOSiR w Wolsztynie – jak wszystkie inne tego typu obiekty w kraju, zostają zamknięte. – Fundacja Instytut Rozwoju Infrastruktury Sportowej wystosowała list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym oferuje pomoc w wypracowaniu wspólnego stanowiska mającego na względzie bezpieczeństwo obywateli przy jednoczesnym zniesieniu nakazu zamknięcia basenów – mówi Paweł Gmerek.

– W imieniu zarządców i administratorów obiektów basenowych w Polsce zwracamy się z prośbą o ponowne rozważenie decyzji dotyczącej zamykania pływalni – piszą do premiera Piotr Bubela i Jakub Mościcki z zarządu FIRIS. – Tego typu obiekty, ze względu na istniejące od dawna rygory związane z utrzymaniem jakości wody stanowią jedne z bezpieczniejszych publicznych miejsc w obecnej sytuacji pandemicznej. Jakość wody basenowej jest monitorowana niemal non – stop, a środki do uzdatniania wody pozbawiają ją zagrożeń bakteryjnych – podkreślają, że to baseny zostały podczas lockdownu zamknięte najszybciej, a ich „odmrożenie” trwało najdłużej.

Jak podkreśla FIRIS, zamknięcie basenów to także duży problem społeczny, a przy długotrwałych okresach bez przychodów konieczna może się okazać redukcja zatrudnienia. Trzeba też pamiętać, że z każdą pływalnią współpracują także usługodawcy i dostawcy, którzy także odczują negatywne skutki tej decyzji.

– Nie tylko my, ale cała branża sportowa podeszła do spraw higieny i bezpieczeństwa bardzo poważnie. Spełniliśmy wszystkie wymogi dotyczące dezynfekcji i dystansu społecznego z nawiązką. W żółtej strefie w siłowni obowiązywała zasada 4 m2 na osobę, a w czerwonej 7 m2, co w przypadku naszej siłowni o powierzchni 460 m 2 pozwalało na jednorazowe korzystanie z niej kilkudziesięciu osób. Nasi klienci przychodzili z własnymi ręcznikami i własnymi środkami do dezynfekcji, mimo że my także zadbaliśmy oto, by dozowniki z odpowiednimi środkami były dostępne dosłownie co krok – wylicza Paweł Gmerek. – Baseny z chlorowaną wodą, gdzie chlor wręcz unosi się w powietrzu i gdzie zachowane były wszelkie wymogi sanitarne były uznawane dotąd za najbezpieczniejsze miejsca i nawet w żółtej czy czerwonej strefie mogły działać… I nagle z dnia na dzień się nas zamyka, podczas gdy nadal można grać na hali w piłkę nożną czy siatkówkę – dodaje.

Jako fizjoterapeuta, dyrektor wolsztyńskiego MOSiR-u przypomina o znaczeniu aktywności fizycznej dla zdrowia i jej roli w budowaniu odporności organizmu. – Nawet gdybyśmy mieli wprowadzić restrykcyjne obostrzenia polegające na wpuszczeniu do obiektów maksymalnie 50 procent osób, które mogły z nich dotychczas korzystać, ze względów zdrowotnych i społecznych byłoby to znacznie lepsze rozwiązanie niż zamknięcie ich w ogóle. – Ostatecznie nikt nikogo nie zmusza do chodzenia na basen czy siłownię – podkreśla Paweł Gmerek. – Mając pełną świadomość aktualnej sytuacji i przestrzegając zasad higieny, korzystał z nich ten, kto miał taką potrzebę i chciał. A odbieranie ludziom wyboru poprzez nakazy i zakazy nie jest w porządku – tłumaczy.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News