EXTRANews

Bałem się i boję koronawirusa, widziałem wielu chorych. Ale po szczepieniu jestem spokojny4 min na czytanie

EXTRA - Bałem się i boję koronawirusa, widziałem wielu chorych. Ale po szczepieniu jestem spokojny - myregion

– Chorowali moi znajomi, przyjaciele, krewni… Wszedłem do jaskini lwa w maseczce i rękawiczkach, a przecież jestem tylko człowiekiem. Nie jestem niezniszczalny, a mam rodzinę. – mówi Dominik Pawłowski. – Tak. Bałem się i boję koronawirusa, bo pracując na oddziale covidowym widziałem wielu chorych. Po szczepieniu jestem spokojny – dodaje.

Choć jest ratownikiem medycznym i z wywodów epidemiologów, które od marca godzinami sączyły się z telewizorów i radioodbiorników z pewnością rozumiał więcej niż ludzie nie związani z medycyną przyznaje, że jak wszyscy – niewiele wiedział o Covid-19 poza tym, że jest niebezpieczny. – Nikt nie miał pojęcia, kiedy wirus do nas dotrze i z jaką siłą zaatakuje. Jako ratownik musiałem się liczyć z potencjalnym kontaktem i bałem się, że przyniosę go do własnego domu – wspomina. – Natychmiast podjęliśmy decyzję, że żona z dziećmi wyjedzie do swoich rodziców – dodaje. 

Pan Dominik ma dwoje małych dzieci. Jego dom zwykle tętni życiem. – Ta rozłąka trwała sześć tygodni. Wracałem do pustego domu mając za towarzystwo tylko ciszę albo telewizor, a tam też tylko Covid. Potem jeszcze dwa razy moja rodzina musiała się ewakuować, a ja spędzałem kolejne samotne tygodnie na kwarantannach czekając z obawą na wyniki wymazów – mówi ratownik. Z kraju dochodziły informacje, że zaczęli chorować pracownicy szpitali i ratownicy, zachorował jeden kolega, drugi. Potem kolejni bliżsi lub dalsi znajomi, w końcu ludzie z sąsiedztwa, krewni. Pojawiły się zgony. Pętla się zaciskała. – To był cud, że mnie ominęło – podkreśla, zwłaszcza, że niespodzianek nie brakowało, a zagrożenie mogło się czaić nawet w najmniej spodziewanych miejscach. Gdy karetka pogotowia wysłana została do chorego podopiecznego Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej Wsi, nie było w wywiadzie informacji o objawach mogących świadczyć o zakażeniu koronawirusem. – Zabraliśmy pacjenta do szpitala, a tam pobrany został wymaz. I szok. Covid. Przebadano wszystkich pensjonariuszy i personel i potwierdzono 75 zakażeń… A ja tam byłem w maseczce chirurgicznej i rękawiczkach – wspomina.

– Ratownik medyczny, ekspedientka czy każdy inny człowiek z ulicy? Dziś już nie ma różnicy, bo żyjemy z wszechobecnym koronawirusem. Trzeba sobie zdać sprawę, że każdy ma z nim kontakt, a jeśli jeszcze nie zachorował, to także jest cud. Ale z pewnością każdy zastanawia się czy był już chory i przeszedł chorobę łagodnie lub bezobjawowo, czy jeszcze zachoruje – mówi Dominik Pawłowski. – Można robić testy i cieszyć się wynikiem, ale nie ma pewności, że jutro wszystko się zmieni. Taką pewność dają tylko szczepienia. Wiele osób na nie czeka mając nadzieję, że do tego czasu zdoła uniknąć choroby, ale wiele jest też nieprzekonanych. Ciągłe bombardowanie nas informacjami o takiej czy innej skuteczności, podważanie wyników badań, a nawet wydumane teorie, że Covid nie istnieje i że to tylko światowa zmowa i histeria sprawiają, że nawet w zwolennikach szczepień rodzą się jakieś wątpliwości. Ja jestem dowodem na to, że warto i że trzeba się zaszczepić – zapewnia. 

Jako paramedyk na pierwszej linii frontu, Dominik Pawłowski znalazł się w grupie szczepiennej „zero”. Przed zaszczepieniem wykonał kolejne testy, które potwierdziły, że mimo tak wielkiego ryzyka związanego z pracą zawodową, szczęśliwie uniknął zakażenia. 21 grudnia wyniki na obecność wirusa i przeciwciał były ujemne. Przyjął pierwszą dawkę szczepionki, a trzy tygodnie później drugą. – Zawsze wierzyłem w skuteczność. Nie zachorowałem po zaszczepieniu, nie wyrosło mi trzecie oko, ale strzeżonego… Chciałem mieć absolutną pewność, że uzyskałem odporność, więc po dwóch tygodniach od drugiego szczepienia wykonałem test na obecność przeciwciał. Wynik jest zadziwiający. Poziom przeciwciał jest 800 razy wyższy niż norma i rośnie. A więc to naprawdę działa! – zachęca jeszcze nieprzekonanych. Swój wynik pokazał wszystkim znajomym niedowiarkom w mediach społecznościowych. Teraz mówi o tym wszystkim Czytelnikom. To jego prywatny wkład w kampanię na rzecz walki z Covidem. 

EI

Podziel się informacją ...
  • 188
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    188
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w EXTRA