NewsNOWY TOMYŚLWIDEO

Akademia piłkarska może stracić siedzibę. „Zaproponowali nam, żebyśmy postawili sobie barak”5 min na czytanie

News - Akademia piłkarska może stracić siedzibę. „Zaproponowali nam, żebyśmy postawili sobie barak” - myregion

Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Nowym Tomyślu, bo do niego należy obecna siedziba Nowotomyskiej Akademii Piłkarskiej, nie chce, aby dalej zajmowała ona pomieszczenia przy stadionie. Padają propozycje, żeby Akademia, trenująca około 150 dzieci i mająca wśród wychowanków wielu utalentowanych piłkarzy grających m.in. w poznańskiej Warcie czy Lechu, postawiła sobie kontener poza terenem stadionu i tam trzymała warty dziesiątki tysięcy złotych sprzęt. Za takim pomysłem, zdaniem przedstawicieli Akademii, ma optować burmistrz Włodzimierz Hibner, który konsekwentnie odmawia uczestnictwa w sportowych wydarzeniach, a ostatnio, o czym informowaliśmy, znacząco obniżył dofinansowanie dla Akademii, jak i innych klubów sportowych w gminie. – To skandal – mówi nam bez ogródek prezes NAP-u, Piotr Kostecki. Podkreśla, że klubu nie stać na to, aby stawiać kontener, a sam pomysł jest nie do przyjęcia. – Mamy nosić cały sprzęt za każdym razem na boisko i trzymać go w baraku, żeby nam go ukradli? – pyta prezes i wyjaśnia, że to kolejne problemy, z którymi się boryka. 

Nowotomyska Polonia za dwa lata będzie obchodzić setną rocznicę istnienia. Jej siedziba zawsze znajdowała się przy stadionie, co wydaje się logiczne, bo klub grał nawet w drugiej lidze, a obecnie jest w A-klasie. Piłkarze się jednak nie poddają i mimo trudności robią co mogą, aby awansować. W tym roku zabrakło im do tego zaledwie jednego punktu. Co jednak najważniejsze, Akademia szkoli dzieci, a od rodziców nie bierze dużo pieniędzy z tytułu składek. Wychowankowie NAP-u pną się po szczeblach piłkarskiej kariery – grają m.in. w Warcie Poznań, Lechu Poznań, Amice Wronki czy Pogoni Szczecin. Zdaniem prezesa Piotra Kosteckiego, to zasługa dobrej kadry szkoleniowej, którą posiada klub. Akademia dysponuje także nowoczesnym sprzętem, który udało się kupić dzięki pomocy sponsorów czy rodziców. Swój wkład miała także gmina, mimo tego, że kwoty płynące z miejskiej kasy nie należą do wysokich. 

W ubiegłym roku NAP chciała 80 tys., a dostała 35 tys. zł. W tym roku wnioskowała o 58 tys., a dostała zaledwie 7 tys. zł. – To żenujące – mówi Piotr Kostecki. Zauważa, że nie sposób zrozumieć, czym kierował się Włodzimierz Hibner podejmując decyzje o przyznawaniu dotacji (zgodnie z prawem podejmuje ją sam), bo na naukę gry w szachy gmina przeznaczyła 15 tys. zł, czyli o 8 tys. więcej niż dla Akademii szkolącej ponad 150 dzieci. Prezes NAP-u ma jednak własną teorię i mówi, że przychylniejszym okiem burmistrz patrzy na kluby z miejscowości, gdzie mieszkają radni „będący po jego stronie”. Dodaje też, że w urzędzie gminy nie sposób spotkać się z burmistrzem, bo spotkania ma blokować sekretarka Włodzimierza Hibnera, współpracująca również z Akademią Reissa. Ta fundacja również otrzymała dofinansowanie z gminy na m.in. organizację treningów piłkarskich. Burmistrz przyznał 5 tys. zł, choć, jak podkreślał niedawno radny Tomasz Matusiak, fundacje nie powinny otrzymywać pieniędzy z urzędu, bo nie są wymienione w uchwale, w której sprecyzowano zasady przyznawania dofinansowań. Ale, jak już informowaliśmy, Akademia Reissa nie jest wyjątkiem, bo 50 tys. zł trafiło też do Fundacji na rzecz Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Na naukę pływania. 

Tymczasem siedziba Nowotomyskiej Akademii Piłkarskiej, mimo tego, że w środku wyremontowana za klubowe pieniądze, na zewnątrz popada w coraz większą ruinę. Sypią się schody, odpadają tynki, a drewniane okna przypominają słusznie minioną epokę. Podobnie stadion. Do jego wyremontowania urząd zabiera się od lat, przygotowano nawet projekt, ale zaległ on w szufladzie i albo już, albo niebawem będzie nieaktualny. – Remont stadionu to temat rzeka, a gołym okiem widać, że jest pilnie potrzebny. Wystarczy spojrzeć na bieżnię – wskazuje Piotr Kostecki. Z żalem spogląda w stronę Zbąszynia, Zbąszynka czy Wolsztyna i mówi, że trudno dziś znaleźć miasto, które nie inwestowało by w sport. Mówi także, że nie tylko współpraca z urzędem idzie jak po grudzie. Tłumaczy, że i szef Ośrodka Sportu i Rekreacji nie jest specjalnie zainteresowany Akademią, a życia nie ułatwia to, że to on decyduje, kiedy wspólną bramę otwierać, a kiedy nie. – Zabrali nam klucze, przez co dochodziło do sytuacji, że przyjeżdżały do nas na mecze inne drużyny, a brama była zamknięta. Dzieciaki przebierały się w autobusie, a my paliliśmy się ze wstydu – opowiada prezes NAP-u. 

Informacja o tym, że Akademia może stracić siedzibę, przelała czarę goryczy. Zbulwersowani są także rodzice, którzy mówią nam, iż zachowania burmistrza nie rozumieją i nie zdażyło się jeszcze, aby widzieli go na jakimś sportowym wydarzeniu. – W Polonii grają całe rodziny, to wizytówka Nowego Tomyśla. W sport powinno się inwestować, bo mnóstwo dzieci chce dzisiaj grać. A u nas co się robi? Niszczy się wszystko, co można zniszczyć i to bez żadnego uzasadnienia – mówi nam jedna z mam dziecka, które od siedmiu lat trenuje w Akademii. Prezes Kostecki dodaje, że same wyjazdy na mecze w ciągu roku to koszt rzędu 60 tys. zł, a sędziowie i opłaty do związku to kolejne, duże wydatki. – Jak się dowiedziałem, że chcą nas wyrzucić, chciałem zrezygnować, machnąć na to ręką. Ale nie potrafię. Jestem rodowitym nowotomyślaninem. Piłka była tu od zawsze i wierzę, że tak pozostanie. Nie poddam się – zapowiada Piotr Kostecki. 

ŁR

Akademia piłkarska może stracić siedzibę

– Nie poddamy się! – zapowiada Piotr Kostecki, prezes Nowotomyskiej Akademii Piłkarskiej.

Opublikowany przez MyRegion.pl Sobota, 20 czerwca 2020
Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News