News

Zwalniacie pracowników? To my ich przyjmiemy!4 min na czytanie

0

Zwiększyli produkcję dwukrotnie i ciągle szukają pracowników. – Wiemy, że są zwalniani z Szynaki. Dlatego z chęcią ich przyjmiemy! – mówi wprost Adam Grabowski z Grupy Polmlek, która przed dwoma laty przejęła wolsztyński Lacpol.

– Praktycznie od zaraz potrzebujemy operatorów maszyn i urządzeń do obsługi modernizowanych linii. Mile widziani są elektrycy, automatycy, a także mechanik czy magazynier – wylicza Adam Grabowski i podkreśla, że firma jest otwarta, by uczyć nowych pracowników. Zaznacza, że w przedsiębiorstwie funkcjonuje system szkoleń i wdrożenia do pracy adeptów mleczarstwa. – A słysząc o zwolnieniach w sąsiedniej firmie postanowiliśmy wyjść z ofertą – podkreśla Adam Grabowski.

Dadzą pracę na lata

Ameryka Północna, Meksyk, Chile, Wielka Brytania, Włochy USA, Rosja, Szwecja, Hong Kong, Singapur, Filipiny, Izrael, Finlandia, Korea Południowa, Libia, Indie, Kazachstan, Gruzja, Ukraina, Chiny i Kanada – to tylko część krajów, do których Polmlek eksportuje swoje produkty. Nie tylko mleczne, bo wśród nich są też popularne soki Fortuna. Firma jest jednym z największych polskich eksporterów, a w 14 zakładach w całym kraju zatrudnia 4 tys. pracowników. I planuje zatrudniać kolejnych, również w Wolsztynie. Bo nowy właściciel po przejęciu Lacpolu postawił na gruntowne zmiany i idący za nimi rozwój zakładu. – Według wypracowanego w Polmleku przez 30 lat modelu – tłumaczy Adam Grabowski. I wyjaśnia, że każdy zakład grupy cechuje wysoka specjalizacja. – Ten wolsztyński ma się specjalizować w mleku świeżym, ale też podbić rynek mleka UHT, które już dziś jest sprzedawane w dużych sieciach handlowych na terenie Polski i Europy – wyjaśnia Adam Grabowski, który od niedawna jest prezesem Lacpolu. Dlatego nie ma obaw, by mleczarnia w najbliższym czasie zmniejszała zatrudnienie. – Wręcz przeciwnie. Celem jest podwojenie ilości przerabianego mleka, a do tego potrzebujemy pracowników i specjalistów. Gotowych, by związać się z naszą firmą na lata. Bo taką zasadę wyznajemy. Z naszymi pracownikami budujemy relację na wiele lat – zaznacza Adam Grabowski.

Kuszą nie tylko pieniędzmi

W ocenie prezesa Lacpolu pracownicy zwalniani z Szynaki bez problemu odnajdą się w mleczarni. – Przy odpowiednim, szybkim szkoleniu operator maszyn meblarskich może się nauczyć obsługi linii mleka. Bo dziś mleczarstwo to głównie praca z nowoczesnymi maszynami – wyjaśnia Grabowski. Wskazuje, że z manufaktury kojarzącej się z ubijaniem masła niewiele zostało. Linie rozlewające mleko UHT, a także nowa linia mleka świeżego są praktycznie w pełni zautomatyzowane. – Operator obsługujący linię nie musi być od razu technologiem. Technologii produktu nauczy się z czasem, a obsługa maszyn właściwie niewiele różni się w wielu branżach – tłumaczy szef Lacpolu. Podkreśla przy tym, że firma poza wypłacanym zawsze na czas wynagrodzeniem oferuje też liczne benefity dla pracowników. To m.in. wypoczynek w luksusowych hotelach za mniej niż 20 zł czy weekendy w czterogwiazdkowych ośrodkach od 50 zł. – A nawet możliwość skorzystania z pożyczki na budowę domu lub remont mieszkania – mówi Adam Grabowski. I dodaje, że firma wypłaca też premie za polecenie nowego pracownika czy za wdrażane w zakładzie ulepszenia według pomysłu pracownika.

Grupa Polmlek

To największa w Polsce prywatna firma mleczarska ze stuprocentowym polskim kapitałem. Należy do dwóch właścicieli – Andrzeja Grabowskiego i Jerzego Boruckiego. Stworzyli ją od podstaw, zaczynając od niewielkiego zakładu w Gąsewie. Z żelazną konsekwencją, w dużej mierze poprzez akwizycję kolejnych zakładów produkcyjnych, zbudowali potężną firmę, jedną z największych na rynku i z powodzeniem nią zarządzają.

Podziel się informacją ...

Zobacz inne

Więcej w News