EXTRANews

Dziecko nie należy do rodziców. Kiedy sąd zabiera dzieci rodzicom i jak się to odbywa?5 min na czytanie

EXTRA - Dziecko nie należy do rodziców. Kiedy sąd zabiera dzieci rodzicom i jak się to odbywa? - myregion

Władza rodzicielska, choć jest pojęciem prawnym, rodzi się w sposób naturalny wraz z przyjściem dziecka na świat, ale żadne dziecko nie jest własnością swoich rodziców, a o tym zdajemy się zapominać. Bo o ile biologiczna więź między rodzicami i dziećmi jest przyrodzona i niezbywalna, o tyle władzy rodzicielskiej dość łatwo można się zrzec lub ją utracić.

Konstytucyjna i kodeksowa władza rodzicielska nad dzieckiem to nie tylko prawa rodziców w kwestii decydowania o dziecku – na co wielu rodziców bardzo chętnie się powołuje, ale też – a właściwie przede wszystkim obowiązki, a najważniejszym jest zapewnienie dziecku właściwego rozwoju fizycznego i duchowego. Oznacza to, że obowiązkiem rodzica jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa oraz godnych warunków życia, opieki, miłości, edukacji, wypoczynku i zabawy, które pozwolą mu wyrosnąć na wartościowego człowieka. Wszystko to powinno być dodatkowo dostosowane do możliwości i umiejętności dziecka, wynikających z jego wieku, uzdolnień i stanu zdrowia. Tak właśnie – oczywiście w dużym uproszczeniu, system etyczny i prawny postrzega dobro dziecka.

Naruszenie tych norm, a nawet już samo zagrożenie ich naruszeniem, grozi rodzicom ograniczeniem lub utratą władzy rodzicielskiej. Warto przy tym pamiętać, że nie ma żadnego znaczenia czy zagrożenie dobra dziecka zostało spowodowane zawinionym działaniem rodziców lub czy ma ono charakter represyjny. Dlatego już sama niewydolność wychowawcza rodziców lub obiektywna niezdolność do wywiązywania się z obowiązków rodzicielskich może stać się podstawą do ingerencji sądu w sytuację rodziny.

Sądy rodzinne w naszym regionie wydają rocznie nawet kilkanaście postanowień o ograniczeniu lub odebraniu władzy rodzicielskiej. Do najczęstszych powodów należą rażące zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich, z narażeniem dziecka na utratę zdrowia i życia włącznie oraz przemoc.

Często jest to niestety związane z nadużywaniem alkoholu przez jedno lub oboje rodziców. Bywa też, że sąd musi podjąć taką decyzję z powodu niemożności sprawowania opieki nad dzieckiem przez rodzica niezdolnego do niej z powodu długotrwałej lub nieuleczalnej choroby (najczęściej związanej z upośledzeniem umysłowym lub chorobą psychiczną) lub długotrwałego przebywania poza miejscem zamieszkania (np. pobyt w zakładzie karnym). Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie i niezwykle skrupulatnie, a sędziowie rodzinni podkreślają, że są to najtrudniejsze decyzje z jakimi muszą się zmierzyć.

Przypadek odebrania matce dzieci z powodu przemocy domowej miał miejsce w grudniu 2020 r. w powiecie wolsztyńskim. 36-latka usłyszała także zarzut posiadania narkotyków. Wcześniej dwie inne mieszkanki tego powiatu zostały skazane przez Sąd Rejonowy w Wolsztynie za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad nastoletnim chłopcem. Jedna z nich była jego matką, a druga babką. Mimo że pod opieką kobiet wychowuje się troje dzieci, zarzuty i wyrok dotyczyły przemocy tylko wobec jednego, a mimo wyroku skazującego wydanego przez sąd karny, sąd rodzinny nie zdecydował się na odebranie matce żadnego z dzieci.

Jedna z najnowszych spraw, którymi zajmuje się obecnie sąd nowotomyski dotyczy zdarzenia sprzed dwóch dni. W poniedziałek (16.08.) w powiecie nowotomyskim 41-letni ojciec miał w organizmie trzy promile alkoholu, a jego żona dwa i w takim stanie sprawowali opiekę nad dwójką małych dzieci. Policję zawiadomiła osoba, która zauważyła, jak pijany mężczyzna próbuje wsiąść na rower z 1,5-rocznym dzieckiem. Mundurowi zajęli się mężczyzną i jego synkiem, a potem jak po sznurku trafili do mieszkania 41-latka i zastali tam nie mniej pijaną matkę z trzylatkiem.

To, że mundurowi pojechali do mieszkania mężczyzny nie było przypadkiem, bo władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom i gdy jedno z nich nie może sprawować opieki nad dzieckiem, maluch powinien trafić pod opiekę drugiego – ale tylko wówczas, gdy gwarantuje on należyte wywiązywanie się z opieki. W tym przypadku tak się nie stało. Stan obojga rodziców oraz zauważalna gołym okiem zła sytuacja bytowa dzieci stwarzały zagrożenie dla ich zdrowia i życia, więc zostały one odebrane interwencyjnie w ramach zabezpieczenia warunków opiekuńczych, czyli jeszcze przed rozpatrzeniem sprawy przez sąd rodzinny.

Chłopcy zgodnie z obowiązującą procedurą trafili do szpitala, gdzie zostali przebadani przez lekarza. O ich dalszym losie zdecyduje sąd, który najprawdopodobniej ograniczy rodzicom władzę rodzicielską i umieści dzieci w rodzinnej pieczy zastępczej. Przed podjęciem decyzji sąd dokładnie prześwietli oboje rodziców m.in. pod kątem sytuacji rodzinnej – w tym ewentualnego ograniczenia lub pozbawienia władzy rodzicielskiej nad innymi dziećmi z tego i innych związków, uzależnień, interwencji policji w miejscu zamieszkania, ewentualnych wyroków sądowych oraz źródeł i wysokości dochodów, a także zleci opinię psychologiczną, w której biegli – po przebadaniu rodziców i dzieci oraz ich wzajemnych relacji, określą więzi emocjonalne pomiędzy rodzicami i dziećmi, zdolność rodziców do opieki i pokierowania wychowaniem chłopców oraz wskażą jakie rozwiązania zaistniałej sytuacji będą najkorzystniejsze dla dzieci.

Zakładając hipotetycznie, że do ujawnienia rażących nieprawidłowości w sprawowaniu opieki nad dziećmi doszło w tej rodzinie po raz pierwszy, przeszłość rodziców okaże się kryształowo czysta, a poniedziałkowe zdarzenie zostanie potraktowane jako incydentalne, sąd może zastosować łagodniejsze środki, jak nadzór kuratora rodzinnego i (lub) objęcie rodziców wsparciem Ośrodka Pomocy Społecznej i asystenta rodziny. Może także nakazać udział rodziców w programach podnoszących kompetencje opiekuńcze i wychowawcze.

Czysto hipotetycznie jednak, gdyby okazało się, że rodzice mieli już w przeszłości podobne problemy i mimo ingerencji sądu sytuacja się nie poprawiła, sąd może pozbawić ich władzy rodzicielskiej, co otworzy dzieciom drogę do pełnego przysposobienia przez rodzinę adopcyjną.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA