EXTRA

210 lat temu Wolsztyn pochłonął olbrzymi pożar. Jak ogień zmienił miasto?5 min na czytanie

EXTRA - 210 lat temu Wolsztyn pochłonął olbrzymi pożar. Jak ogień zmienił miasto? - myregion

W historii wiele jest wydarzeń, które w jednej chwili zmieniły jej bieg i dokonały zwrotu losów setek, tysięcy, a nawet milionów ludzi. Dla Wolsztyna, niewielkiego miasteczka na zachodnich rubieżach Księstwa Warszawskiego taka chwila przyszła 19 września 1810 roku.

Tego dnia miasto niemal doszczętnie spłonęło. Z 225 domów będących wówczas w mieście zostało zaledwie 61. Ogień pochłonął 164 budowle, wśród których były m.in. kościół ewangelicki, ratusz, synagoga, browar miejski. Spaliła się również wieża kościoła katolickiego. Skalę zniszczenia obrazuje mapa wykonana przez Barbarę Jankowską na podstawie planu sporządzonego po pożarze przez architekta Scholza. Mapa pokazuje dawne rozmieszczenie ulic i budynków Wolsztyna. Jak widać straty dla miasta i jego mieszkańców, w tym dla rzemieślników, były ogromne. W tym roku minęło dokładnie 210 lat od tamtej tragedii, która wpłynęła na rozwój miasta w kolejnych latach. Kataklizm doprowadził do zmian układu przestrzennego miejscowości. Część z odbudowanych budynków zachowała się do dziś. To właśnie przez cały XIX i początek XX wieku kształtowało się obecne ścisłe centrum Wolsztyna. 

Przenieśmy się więc na chwilę do 19 września 1810 r. Było gorące środowe popołudnie. Kolejne tak upalne, choć tego dnia skwar nieco łagodził wiatr. Nie padało od wielu tygodni. Po południu większość mieszkańców Wolsztyna zajętych była pracami w ogrodach i na polach. Trwały wykopki. Około godziny siedemnastej nad wschodnia częścią miasta pojawiła się chmura czarnego dymu. – To na Żydowskiej! – krzyknął ktoś i ruszył biegiem w kierunku zabudowań. Zrobiłem to samo. Chwilę później zauważyłem innych biegnących w stronę swoich domów. W mieście trwały już próby gaszenia pożaru lecz wiatr szybko przenosił ogień na kolejne budynki. Ulica Żydowska to dzisiejsza Poznańska. Tu zaczął się pożar i stąd ogień przeniósł się szybko w kierunku Rynku. 

Wkrótce w płonieniach stanęły zabudowania przy Kaczym Zaułku. Tak nazywano wówczas dojście do wolsztyńskiego mola. Niebawem w płonieniach stał cały Rynek z ratuszem. Piekarz Schulz próbował dostać się do nowej sikawki w remizie przylegającej do ratusza ale było już za późno. Ogień zniszczył sprzęt gaśniczy. Chcąc nie dopuścić do zapalenia się kościoła ewangelickiego mieszkańcy zaczęli szybko demontować dachy domów na ulicy Królewskiej, dziś 5 Stycznia. Przeszkodził temu jednak komendant miasta von Schilitz. Czy decyzja była słuszna trudno dziś rozważać, w każdym razie świątynia ewangelicka wkrótce stanęła w płomieniach. Długo nie trwało, gdy z walącej się drewnianej wieża ostatni raz zabrzmiał dźwięk dzwonu. Kościół zamienił się w zgliszcza. 

Wkrótce żar niesiony wiatrem dotarł do wieży kościoła katolickiego. – Tam! – krzyknął mężczyzna i wskazał kościelną wieżę, na której widoczny był wąski poziomy pas żaru biegnący w samym środku metalowej kopuły. Ruszyliśmy w kierunku świątyni. Na tle ciemnego od dymu nieba coraz bardzie rozżarzała kopułą wyglądała jednocześnie pięknie i przerażająco. Wieży nie udało się uratować. Runęła unosząc w powietrze gorący żar. Wysiłkiem mieszkańców zdołano jednak powstrzymać żywioł w jej murowanej części i uratować kościół. Do Wolsztyna w tym czasie dotarli mieszczanie z Kargowej ze swoją sikawką oraz kilku okolicznych szlachciców. Trwało ratowanie miasta. Ogień nie dawał jednak za wygraną. 

Niebawem płonęły kolejne budynki zapalające się jeden od drugiego. Część, dzięki sikawce, udało się uratować, tak jak domy kantora, kowala Dohnke’ego i księdza. Mniej szczęścia miała gospoda „Pod zielonym drzewem” (okolice dzisiejszych ul. R. Kocha i 5 Stycznia) którą ogień doszczętnie zniszczył. Ostatecznie, wysiłkiem mieszkańców i wielu osób, które przybyły na ratunek miastu, udało się zapanować nad żywiołem i ugasić pożar. Trzeba zaznaczyć, iż w pożarze nikt nie zginał. Widok spalonego miasta był przerażający. W zgliszcza obróciły się 164 budynki. Ich odbudowa zajęła wiele lat. 

Po pożarze miasto uzyskało nowy układ przestrzenny. Zmniejszono rynek, wyprostowano ulicę Królewską (5 Stycznia), między Kościelna i Królewską wytyczono dodatkowo Aleję Róż (dziś ul. Tylna). Budynki, które powstały na zgliszczach tych zniszczonych w 1810 roku w wielu przypadkach stoją do dnia dzisiejszego. W pierwszej kolejności odbudowano domy mieszkalne. Ich ilość wróciła do tej sprzed pożaru już w latach 40-tych XIX wieku. Blisko połowa z nich była już murowana. Odbudowano także budynki użyteczności publicznej. W latach 1830-32 wzniesiono nowy kościół ewangelicki. W 1831 roku poświęcono nową wieże kościoła katolickiego. W 1835 roku rozpoczęto budowę nowego, obecnego ratusza. W 1840 r. ruszyła budowa nowej synagogi. Powstały także m.in. budynki szkoły katolickiej (obecny wikariat) oraz szpitala katolickiego (obecne Muzeum Roberta Kocha). W kolejnych latach w mieście wybudowano wiele nowych obiektów, które dziś przypominają o historii i decydują o wyjątkowym charakterze Wolsztyna.

Maciej Ratajczak

UM Wolsztyn

Na podstawie „Wolsztyn w XIX wieku”, Marcin Adamczak, Wolsztyn, 2012

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA