EXTRA

102. rocznica wyzwolenia Wolsztyna. Jak przebiegały walki powstańcze?6 min na czytanie

EXTRA - 102. rocznica wyzwolenia Wolsztyna. Jak przebiegały walki powstańcze? - myregion

Powstańcy pod dowództwem podporucznika Stanisława Siudy dotarli do Wolsztyna 5 Stycznia 1919 roku, ok. godz. 5 rano. Zajęli część miasta z rynkiem, aż do kościoła ewangelickiego (obecnie pw. Wniebowstąpienia Pańskiego). Wkraczające oddziały były ostrzeliwane m.in. od strony mola. Niemcy swoją kwaterę mieli w budynku obecnej Szkoły Podstawowej nr 1, a w gmachu liceum był szpital wojskowy. Byli uzbrojeni w cztery armaty, karabin maszynowy i broń strzelecką. Dwie armaty stały obok obecnego pomnika Serca Jezusowego. Kwaterowali na poczcie, dworcu i w browarze. 

Na rynku doszło do rozmów polsko – niemieckich, które przeniosły się do restauracji na rogu obecnych ulic 5 Stycznia i Roberta Kocha, do lokalu Meerowej. Podczas rekonstrukcji, dwa lata temu, na główny plac miasta przyjechała hrabina Maria Kurnatowska i ksiądz proboszcz Zygarłowski. Hrabina wysłała swoich przedstawicieli po broń do Poznania. Wrócili z nią, ale do Gościeszyna, nie do Wolsztyna. Jednak organizatorzy rekonstrukcji chcieli pokazać ważne dla Powstańców postacie z naszego regionu. Hrabina Kurnatowska prowadziła w pałacu szpital, a proboszcz był ich duchowym przywódcą. 

W lokalu Meerowej zawarto porozumienie, na mocy którego zarówno wojska niemieckie jak i polskie miały opuścić Wolsztyn. Powstańcom te ustalenia bardzo się nie spodobały. Tylko część z nich chciała wycofać się z miasta. Wtedy w zachodniej części Wolsztyna padły strzały. Powstańcy uznali ten akt za niedotrzymanie umowy i spontanicznie zaatakowali Niemców stojących przy poczcie. W trakcie ataku zginął powstaniec Antoni Przybylski z Jurkowa (pow. kościański). Atak powstańców prowadzony był również od strony ulicy Dworcowej, a brzegiem Jeziora Berzyńskiego maszerowali Powstańcy z Obry.

Podczas rekonstrukcji odtworzono walki pod obecną siedzibą poczty. Były nawet efekty pirotechniczne, które miały imitować wybuchy. A przy pomniku Serca Jezusowego rozegrały się walki przy armacie. Niemców zmuszono do odwrotu. Pociągiem i szosą wycofali się do Sulechowa. Podczas rekonstrukcji odjechali prawdziwym pociągiem pod parą podstawionym przez wolsztyńską Parowozownię. Warto wspomnieć, że kiedy toczyły się walki o Wolsztyn, w kierunku miasta zmierzały posiłki niemieckie ze strony Sulechowa i Nowej Soli. Nie dotarły, bo powstańcy z Kiełkowa i Kębłowa rozkręcili tory. W efekcie kolejnych walk linia rozejmu między Powstańcami a Niemcami została ustalona za Kopanicą. Później w tym samym miejscu wyznaczono granicę polsko – niemiecką, a Wolsztyn i okoliczne miejscowości znalazły się w granicach Polski.

W grupie rekonstruktorów był Miłosz Kromuszczyński – prawnuk powstańca Jana Kromoszczyńskiego. W 1919 roku był leśniczym w Nowym Solcu i według rodzinnych przekazów brał udział w walkach w Powstaniu o wyzwolenie Wolsztyna. – To piękne zamknięcie koła historii, że po 100 latach jego prawnuczek znalazł się w tym samym miejscu – mówiła wtedy Anna Orzechowska z Wielkopolskiego Towarzystwa Techniki Militarnej, które było organizatorem rekonstrukcji. Pamięć o Powstańcach w Wolsztynie i okolicy, zwłaszcza w rodzinach, gdzie przodkowie walczyli wtedy o wolność. Mimo trudności, które w upamiętnieniu tych chwil i bohaterów powoduje pandemia, warto tego dnia, choć na chwilę o nich pomyśleć. 

JP

Zdjęcia z rekonstrukcji wyzwolenia Wolsztyna, którą zorganizowano dwa lata temu z okazji setnej rocznicy tych wydarzeń.

Podziel się informacją ...
  • 8
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    8
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w EXTRA